poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Żurawina

No i klops. Zaliczyliśmy wtopę. Co się stało, juz się nie odstanie, a człowiek uczy się najskuteczniej na własnych błędach. Kupiłam dzisiaj pół kilo żurawiny, takiej na wagę. W domu zerknęłam na metkę i mało nie odleciałam. Skład: żurawina, olej, cukier i kilka jeszcze podejrzanych składników. Zgroza.

Teraz zastanawiam się czy 100% dostępnej w Polsce suszonej żurawiny tak wygląda, czy tylko w Auchan trafił mi sie taki kwiatek. Pamiętam, widywałam w Stanach cierpką i suchą, pomarszczoną żurawinę i pewnie taka właśnie nie była niczym traktowana. Była też świeża w sezonie, może i tutaj taką znajdę tylko teraz akurat nie sezon. Poszukam też na dziale mrożonek. Dam znać. (2015: są mrożone)
W Polsce jednak zawsze spotykam się z podobnymi do tej mojej nieszczęsnej dzisiejszej... 

Muszę więc wprowadzić zasadę, że kupujemy wyłącznie żurawinę paczkowaną i opisaną. Na wagę odpada. Jeśli jest taka, że jemy ją bez skrzywienia ust - odpada (nie ma problemu można samemu dosłodzić miodem). Naturalnie jest przecież cierpka. Idąc dalej tym torem myślowym ...hmm...myślę, że będę też czytać opisy na opakowaniach rodzynek. Zresztą dobrze wyrobić sobie nawyk czytania opakowań wszystkiego.  Jak widać cukier jest dosypywany obecnie do wszelkich pokarmów. Prosta odpowiedź na pytanie dlaczego jest coraz więcej otyłych ludzi wśród nas.

Zamieszczam ostrzeżenie przy przepisie na muffiny żurawinowe. 

Kilka osób prosiło mnie ostatnio o przepis na chleb migdałowy, który jest naprawdę dobry i Kacper często nosi go do szkoły. Na dzień dzisiejszy jest to nasz podstawowy, codzienny chleb.

CHLEB MIGDAŁOWY (etap 3) 

5 szklanek mielonych drobno (na mąkę), bez skórki, migdałów
7 jajek 
1/2 szklanki oliwy z oliwek
1 szklanka wody mineralnej gazowanej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka soli morskiej

Szklanka = 250 ml. Piekarnik rozgrzewam do 170 C . Rozdzielam jajka, ubijam pianę z białek na sztywno. W osobnej misce mieszam pozostałe składniki, na koniec łączę delikatnie z pianą. Przekładam do formy (moja 33 x 11) i piekę 1.5 godziny. Smacznego:)

Dobrze kroi sie na kromki, jest tylko delikatny, troszkę łamliwy, za to utrzymuje świeżośc do 5 dni, bardzo dobrze się mrozi.

Pożyczona zupa z soczewicy:)

Często zaglądam do Gosi na bloga "Qchenne inspiracje" (ciekawy blog, zajrzyjcie) i tam niedawno Gosia podała przepis na zupę, którą wymyśliła dla ludzi zainteresowanych zdrowym trybem życia. Pomyślałam, że łatwo ten przepis troszkę zmienić, tak aby spełniał wymogi SCD  i ugotowałam ją. Jedliśmy wczoraj i już wiem że często będzie u nas gościć. Jest pyszna. Serdecznie  ją więc  polecam.

SCD ZUPA Z SOCZEWICY  (etap 4)



Z podanych składników ugotować wywar: porcja rosołowa, 3 litry wody, 2 liście laurowe, zielona część pora, 2 gałązki selera naciowego, 4 ziarenka ziela angielskiego, sól, pieprz

Pozostałe składniki: 
1 łyżka masła klarowanego ghee
1 cebula
2 duże marchewki
1 duża pietruszka
2 ząbki czosnku
1/4 łyżeczki zmielonego kminku
6 pomidorów krojonych bez skórki 
1 ekologiczna passata pomidorowa (zdjęcie poniżej, do kupienia w Auchan na dziale ze zdrową żywnością)
z braku powyższej można dodać 2 litry odparowanego do gęstości soku pomidorowego 
250 gram pomarańczowej soczewicy (każdy kolor pasuje) - namoczonej zgodnie z zaleceniami diety przez 12 godzin
1 duża łyżka świeżego  startego imbiru
1 duża łyżka majeranku

Marchewkę i pietruszkę ścieramy na tarce. Cebulę kroimy w kostkę. Warzywa podsmażamy na klarowanym maśle, dodajemy przeciśnięty czosnek, imbir, pomidory i passatę pomidorową. Dusimy 5 minut.

Wywar przelewamy przez sito i wlewamy do warzyw. Doprowadzamy do wrzenia i wyłączamy. Ostygnięte (aby nie stępić noży) blendujemy na gładką masą. Do zupy dorzucamy soczewicę, kminek i gotujemy do miękkości soczewicy (kilka minut). Pod koniec zbieramy z zupy pianę i dopiero wtedy wsypujemy majeranek.
Mniam!:))


 No i na koniec moi chłopcy na wczorajszym wieczornym spacerku:))


sobota, 5 kwietnia 2014

Muffiny i nie tylko

Przedstawiam Wam przepis mojego autorstwa (juhuu, jak robię Kacperkowi w kółko to samo, to już zaczyna brakować mi cierpliwości, choćby to była potrawa z grona 40 ciągle tych samych).

MUFFINY BANANOWO ŻURAWINOWE (5 etap jeśli z żurawiną, jeśli bez niej to 3 )



1 szklanka mielonych nerkowców
2 dojrzałe banany
garść suszonej żurawiny (opcja) - kupujcie tylko paczkowaną i czytajcie skład. Ta na wagę jest smarowana olejem zmieszanym z cukrem więc jest absolutnie zabroniona! Na internecie i w niektórych sklepach ze zdrową żywnością mamy żurawinę niesłodzoną, suszoną naturalnie. Tylko taką możemy stosować. 
1/4 szkl oliwy
1 duża łyżka miodu
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka octu
2 jajka ( białka oddzielnie)

Banany rozgniećcie dokładnie (można widelcem) na  papkę. Jeźeli banan jest dojrzały, czyli brązowiejący, to pójdzie to bardzo łatwo. Ubijcie pianę z białek na sztywno. Wszystkie pozostałe składniki zmiksujcie razem, na końcu delikatnie połączcie z białkami. Wsadzamy do pieca 190 C na 15-20 minut , sprawdzamy patyczkiem czy gotowe. Nie pomijajcie tego octu, w ogóle go nie czuć, a powoduje on ze muffiny staja się pulchne i delikatne. Świetna potrawa na zabranie do szkoły, na poprawienie humoru jeśli czekolady nie wolno. Chłopcy już spali gdy piekłam je wczoraj, więc rano była niespodzianka i wiele frajdy:)

Załączam również mój nowy wynalazek, kolejny chleb, zawsze to coś nowego, odmiana dla dzieci i smakuje wybornie.


CHLEB ORZECHOWY (etap 3)

3 szklanki zmielonego kokosa (nie wiórki, ma być drobno zmielony)
2 szklanki zmielonych orzechów włoskich
7 jajek ( białka osobno)
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka sody
1/2 szklanki oliwy z wytłoczyn z oliwek
1 szklanka wody gazowanej


Rozgrzejcie piekarnik na 170 C. Ubijcie pianę z białek na sztywno. Wszystkie pozostałe składniki zmiksujcie. Delikatnie połączcie z białkami. Formę (moja 33x11) wyłóżcie papierem do pieczenia i przełóżcie do niej chleb. Piecze się 1.5 godziny, a gdy ostygnie, można zacząć kroić i rozkoszować się wspaniałym smakiem:)

U nas jest to podstawowy, codzienny chleb. Mam taki system, że robię go z podwójnej ilości składników, a użyte orzechy dowolnie zmieniam w proporcjach, pilnując tylko by nie dać bardzo dużo kokosa, bo to zdominuje smak.  Wychodzi wtedy dwa większe i trzeci mniejszy chlebek. Jeden Kacperek je od razu, dwa pozostałe zamrażam i w ten sposób mogę chleb robić rzadziej i mieć więcej czasu dla siebie. Potrzebna tylko wielka micha do wymieszania składników.

środa, 2 kwietnia 2014

Smutne dane zza oceanu

Dzisiaj 2 kwietnia przypada Światowy Dzień Świadomości Autyzmu


Tego dnia wiele budynków na całym świecie zostaje oświetlonych na niebiesko, aby zwrócić uwagę społeczeństwa na tę ciężką i rozwijająca się w coraz większym tempie chorobę. 






Właśnie podano najnowsze statystyki dotyczące skali  autyzmu w Stanach Zjednoczonych. Niestety, dane te wciąż rosną w dużym tempie, przypadków przybywa,  a na horyzoncie nie widać niczego, co miałoby tę straszną eskalację powstrzymać. 

Amerykański  Center for Disease and Prevention podał, że pośród 8 latków badanych w roku 2010 występuje autyzm u 1 na 68 dzieci, w tym u 1 na 42 chłopców i 1 na 189 dziewczynek. Daje to ponad milion dzieci z autyzmem w samych Stanach Zjednoczonych. 

Pamiętam, że kiedy zachorował Kacperek słyszało sie o statystykach w granicach  1 dziecko na 170 i już wtedy bito na alarm, że ilości chorych dzieci z niewyjaśnionego dotychczas na 100% powodu gwałtownie rośnie.  W latach 70-tych 20 wieku statystyki wynosiły 1 dziecko na 10000, ale trzeba wziąć pod uwagę gorsze metody diagnostyczne w tamtym okresie (osobiście ten argument do mnie jednak nie przemawia, bo skoro to wina metod diagnostycznych to powinniśmy mieć teraz całe mnóstwo autystycznych dorosłych, przecież nie wyparowali, a ta choroba z wiekiem nie mija). Gdy Kacper miał 3-4 latka  było już 1 dziecko na 120 i tak dalej, cały czas przybywa nowych tragedii. 

 Poniżej podaję tabelkę z danymi amerykańskimi:  




 Tłumaczenie: Zidentyfikowane występowanie Autyzmu - zbiorcze dane
1 kolumna - rok obserwacji
2 kolumna - rok urodzenia
3 kolumna - ilość podmiotów od których zebrano dane
4 kolumna - występowanie choroby na 1000 dzieci
5 kolumna - na jak dużą grupę zdrowych dzieci przypada jedno dziecko z autyzmem

Strach pomyśleć, że za kilka lat może to być już 1 na 20 dzieci. Co musi się stać, czyje dzieci muszą zachorować, aby ludzie znaleźli metody skutecznie  odwracające u wszystkich bieg choroby oraz aby raz na zawsze jednoznacznie podano przyczynę zachorowań?

 Zbyt dużo już wiem na temat autyzmu, aby łudzić się, że taka metoda mogłaby być tylko jedna i skuteczna dla wszystkich dzieci oraz aby przyczyna rozwoju choroby była taka sama w każdym przypadku

 Już dziś wiadomo, że wyłączając przypadki o podłożu genetycznym, autyzm spowodowany jest szeregiem wadliwych procesów związanych z osłabienem układu immunologicznego, pokarmowego i detoksyfikacynego (mówiąc w największym skrócie).


Zapalmy dzisiaj niebieskie światło! Nas - rodziców z chorymi dziećmi, jest coraz więcej. Jednoczmy się, w tym tkwi nasza siła!



  Firma Rossman w Polsce też wsparła w tym roku naszą akcję:)

piątek, 28 marca 2014

Jogurt SCD - udoskonalony sposób na wykonanie

Wykorzystując tę metodę nie będziemy potrzebować jogurtownicy ani żadnej maszyny do regulacji temperatury jogurtu. Nie będziemy też płacić wysokich rachunków za gaz czy prąd, jak przy robieniu jogurtu w piekarniku. Potrzebny jest nam za to dokładny termometr do żywności  (jedno z niezbędnych urządzeń przy diecie SCD) oraz dobrej jakości termos. Cały proceder zajmie nam około 5-10 minut, a potem pozostanie tylko czekanie.

Zobaczcie na filmie:



JOGURT SCD

1. Cały czas pracujemy z termometrem do żywności. Opłuczcie garnek wodą, do mokrego wlejcie mleko kozie lub krowie  (1 litr) i podgrzewajcie mieszając co chwilę, aż osiągnie 80 C. Wyłączcie natychmiast. O tym jak robić jogurt z mleka orzechowego domowej roboty piszę tu klik!

2. Nastawcie w czajniku wodę. Będziemy gorącą ogrzewać termos, aby był ciepły (ale już nie gorący) w chwili gdy wlejemy do niego jogurt i dłużej utrzymał pożądaną temperaturę. 

3. Wyłączone mleko studzimy do temperatury 43 C. Bardzo szybko stygnie w zlewie w zimnej wodzie. 


4. Gdy mleko stygnie wypełniamy termos wrzątkiem, aby ogrzał się od środka, po czym wylewamy wodę, bo chodzi tylko o efekt ciepłych wewnętrznych ścianek. Bezpośrednio przed wlaniem do niego mleka sprawdźcie czy ze ścianek termosu nie bucha na Was gorąc (wtedy wystarczy go kilkukrotnie przedmuchać), bo jeżeli do zbyt gorącego wlejecie mleko to temperatura gwałtownie się podniesie i może zabić szczepy bakterii.

5. W momencie gdy temperatura mleka spadnie do 43 C  to natychmiast wyciągamy garnek ze zlewu i dodajemy albo około 1/3 szklanki starego jogurtu SCD, albo (metoda zalecana) możemy użyć dostępnych w internecie starterów jogurtowych np. tutaj pod pozycją Saszetki Vital Natural do produkcji jogurtu domowego, lub też  na tej stronie firma Serowar (klik!), bądź nawet naturalnego kupnego jogurtu, trzeba jednak zwrócić uwagę, aby taki jogurt nie miał żadnych zagęstników, gum ani też innych zbędnych dodatków oraz aby były w nim zawarte szczepy Lactobacillus bulgaricus, Streptococcus Thermophilus i opcjonalnie Lactobacillus Acidophilus. Bez  pierwszych dwóch szczepów nie możemy nazwać tego jogurtem  SCD. 

6. Szybko mieszamy i ponownie mierzymy temperaturę. Jeśli spadła za bardzo tj. poniżej 43 C to delikatnie podgrzewamy do temperatury 43 C i momentalnie przelewamy do  ciepłego od środka termosu. Zakręcamy najszczelniej jak się da i wynosimy w ciepłe miejsce na minimum 24 godziny (maksimum 30 godzin). Jeśli nie jesteście pewni jakości swojego termosu, to sugeruję zakręcić go grubo w koce (no i najlepiej wcześniej go przetestować jak trzyma temperaturę). Nasz jest idealny firmy Thermos , nie traci ani jednego stopnia temperatury po upływie doby, jeśli wcześniej przeleję go wrzątkiem.

7. Po 24 pełnych godzinach jogurt przelewamy do słoika i przechowujemy w lodówce do tygodnia czasu.

WAŻNE: jogurt nie zrobił się właściwie, jeśli po 24 godzinach w termosie temperatura zmierzona zaraz po otwarciu spadła poniżej 38 C. Taki jogurt nie jest jogurtem SCD i nie może być stosowany na diecie. Ma w składzie wciąż laktozę, która przy SCD jest zabroniona. 


Zakres życia bakterii jogurtowych to przedział temperatur 38-43 C. Przy wyższych probiotyki giną, a przy niższych są ospałe i nie mają mocy, aby  przerobić całe mleko na bezpieczny na diecie  jogurt.

Jak czyszczę mój termos? Wlewam do środka pół szklanki zwykłego octu spirytusowego, dodaje pół łyżeczki sody oczyszczonej i troche wody (powiedzmy pół na pół z octem). Zakręcam i czekam koło 20 minut, wstrzasając często. Po upływie tego czasu zawartość wylewam, a termos dokładnie płuczę w środku. Metoda świetnie się sprawdza. Jeśli się spieszę to kilkukrotnie przelewam tylko wrzątkiem i używając szczotki do butelek szoruję ścianki. Zawsze przechowuję nieużywany termos niedokręcony, aby zapewnić mu przepływ powietrza..


czwartek, 27 marca 2014

Koktajl SCD - bomba zdrowia

Przyznam, że ten koktajl to mój sposób na przemycanie bardzo wartościowego dietetycznie awokado w diecie Kacperka. Jakoś pod inną postacią nie może się przekonać do smaku awokado, a w tym zestawie wprost je uwielbia.

Potrzebujemy bardzo dojrzałych brązowiejących bananów, kiwi i awokado. To zapewni nam dobry smak koktajlu. Jeśli więc Wasze owoce są twarde, to odłóżcie je na dwa, trzy dni, a wtedy koktajl wyjdzie jak bajka. 


Porcja dla dwóch osób (etap 4): Po jednym kiwi, bananie i awokado wkrajamy do blendera z dzbankiem, zalewamy jogurtem SCD (około 2/3 szklanki) oraz jeśli dzieci wolą słodki koktajl, dosładzamy płynnym miodem. Ja moim chłopcom dodaję 1 łyżkę miodu. Miksujemy i podajemy schłodzony. 


Mała uwaga: Nie wiem czy każdy czytający tego posta zdaje sobie sprawę czym jest jogurt SCD. Wielokrotnie ostrzegam, aby zaczynając przygodę z nim, startować od jednej łyżeczki i dopiero po upewnieniu się, że nic się nie dzieje (ból brzucha, biegunka, chęć na wymioty, drżenie ciała, osłabienie, uczucie niepokoju) możemy spróbować większą ilość. 
Jogurt SCD jest potężnie silny w probiotyki i dobre bakterie jelitowe. Ma ogromny potencjał leczenia jelita, jednak ze względu na swoją moc musi być wprowadzany ostrożnie. Dawkę można powiększać wraz z upływem czasu, ale nie spieszcie się z tym. Piszę z własnego doświadczenia, bo dobrze pamiętam jakie męki przeszłam po wypiciu, po długiej przerwie, szklanki jogurtu. Moi chłopcy bez problemu radzą sobie ze szklanką, a nawet czasami dwiema dziennie, ale oni dostają go regularnie, dzień w dzień i są przyzwyczajeni.

Gdyby jednak doszło u kogoś do wspomnianych rewolucji to zalecam wziąć węgiel , który wyłapie  i zwiąże masowo tworzące się (na skutek wymierania pod wpływem jogurtu patogennych bakterii)  toksyny. Powinno to  lekko złagodzić dolegliwości.

Przy okazji przypomnę, że jogurt SCD jest również ogromnie skuteczny przy terapii antybiotykowej. Wszelka "osłona" kupowana w aptece może się przy nim schować:)


Wracając jednak do koktajlu - jako że jest on bardzo wartościowy, to często podaję go jako kolację dzieciom.  Zawiera  bowiem nienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega-6 , witaminy B1, B2, B3, B9, B6, B12, K, E, C, A, D,  kwas foliowy, kwas pantotenowy, choline, batainę, karoteny,  magnez, wapń, fosfor, potas, żelazo, cynk, miedź, mangan, selen. Jest cennym źródłem białka, zdrowego tłuszczu i minimalnej ilości prostych węglowodanów. Ma wielką ilość probiotyków. 

Nie bez powodu nazwałam go bombą witaminową.


środa, 26 marca 2014

Kurkuma

Potraktujcie tego posta jako ciekawostkę, nie namawiam nikogo do stosowania tej terapii, na razie sami dopiero testujemy jej skutki i swojej własnej opinii nie mam, jednak postanowiłam napisać o kurkumie, ponieważ zbyt wiele razy spotkałam się z opiniami, że łagodzi objawy autyzmu i pobudza mowę.



Od 4000 lat ludzie używaja kurkumy do celów leczniczych. Znana jest jako środek przeciwzapalny, poprawiający trawienie, łagodzący infekcje. Jest silnym antyoksydantem.
Są tacy, którzy twierdzą że zapobiega, wstrzymuje i łagodzi przebieg choroby nowotworowej. Dodatkowo zapobiega zatykaniu sie żył. 

Przy zażywaniu kurkumy trzeba jednak wziąć pod uwagę jej skutki uboczne. Przy długotrwałym zażywaniu wysokich dawek może rozrzedzać krew (objawem tego mogą być pojawiające się na ciele siniaki) i  obciążać żołądek. Trzeba również uważać przy cukrzycy, jako że kurkuma  obniża poziom cukru we krwii.

Na stronach amerykańskich można znaleźć wiele informacji, o tym że kurkuma pomaga dzieciom autystycznym. Rodzice zgłaszali poprawę mowy u dzieci, czytania, większą świadomość otoczenia, większą chęć do nawiązywania kontaktów. 

Odradza się stosowanie jej w formie przyprawy (choć my tylko taką podajemy ze względu na koszty). Kurkuma jako suplement diety w formie kapsułek jest według producentów lepiej przyswajalna (dużo drobniej zmielona niż ta na przyprawę). Hmm...pewnie, że gdyby pieniądze nie grały roli to kupowałabym w kapsułkach, choć nie do końca wierzę w zapewnienia producentów (każdy swoje będzie chwalił jeśli chce sprzedać, a już tym bardziej jeśli żąda za to takich dużych pieniędzy), ale życie jest życiem i muszę pozostać przy przyprawie.  Dla zainteresowanych jednak podaję  co można kupić:

Enhansa

Tutaj podaję cennik - ostrzegam: drogo!


Jest też produkt do kupienia w Polsce, cena również zawrotna 

Kurkuma mikro:


Dostępny w kilku miejscach w sieci  między innymi tutaj


Z kurkumą sprawa jest o tyle problematyczna, że nikt nigdzie nie podaje dokładnego protokołu jej stosowania. Na podstawie strzępów informacji ze stron amerykańskich dowiedziałam się że:

Zazwyczaj rodzice rozpoczynają od podawania dziecku dawki 75 mg rano (ja w tym celu kupiłam sobie wagę jubilerską, koszt około 30 złotych), która odmierza z dokładnością do 1 mg. 

Jeżeli nie widzą objawów hiperaktywności, pobudzenia, napadów złości, mogą po kilku dniach zwiększyć dawkę do 75 mg rano i drugą identyczną w trakcie obiadu. 

Kolejno podnoszą ranną dawkę do 150 mg pozostając przy obiadowej 75 mg

Następnie dochodzą do dawki 2 x dziennie 150 i tak dalej i tak dalej...

Najwyższe dawki z jakimi spotkałam się w swoich poszukiwaniach wynosiły 2 x dziennie po 600 mg dla dziecka o wadze 54 kilogramy.
Kacper bez problemów toleruje dawkę 2 x dziennie po 400 mg, a waży 42 kilo.

W związku z brakiem bliższych informacji  myślę, że jeżeli macie wątpliwości, to najlepiej zasięgnąć porady dietetyka. W autyźmie wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Chcąc pomóc naszym dzieciom idziemy w pewnym sensie "na ślepo". Ważne, żeby okresowo badać dziecku krew i mocz. Staram się to robić w regularnych odstępach. W sprawie kurkumy może komuś uda się ustalić coś bliżej, a tymczasem ja  wciąż szukam materiałów na ten temat. Trzymajcie się kochani!

Uaktualnienie 2015: minął rok od regularnego podawania kurkumy w dawce 400  mg dziennie. Nie mamy żadnych efektów na plus. Dowiedziałam sie jednak, że przyswajanie leczniczej kurkuminy zawartej w kurkumie przez organizm, wzrasta 1000 krotnie jeżeli podawana jest wraz z piperyną, zawartą w czarnym pieprzu. Rozpoczynamy drugi rok podawania. Tym razem podaję ja z pieprzem i dawkę zwiekszam na 2 razy dziennie po 400 mg. Kacper waży obecnie 46 kg. 

Kilka słów o piperynie: jak się okazuje warto pieprzyć co sie da;) piperyna blokuje wytwarzanie komórek tluszczowych i obniża poziom tłuszczu we krwi, wzmaga trawienie, pomaga wytwarzać większe ilości kwasów żołądkowego, trzustkowego i jelitowego. Sprawia że nasza skóra staje się ciemniejsza poprzez stymulacje proliferacji melanocytów w strukturach komórkowych.  Obniża depresje poprzez wrost neurotransmisji serotoniny i dopaminy, a także ogranicza mutacje genetyczne na poziomie komórkowym, co może przyczyniać się do zahamowania wzrostu guzów nowoworowych. Na koniec zwiększa wchłanialność nie tylko kurkuminy, ale i witaminy C, selenu, betakarotenu, witaminy A, B-6 i koenzymu Q.
Dam znać za rok jakie efekty będą tym razem. Leczenia autyzmu musimy uczyć sie sami, niestety to co ma nam do zaoferowania współczesna medycyna nie pomogło, więc drążę temat na własną rękę. Stan Kacpra jest lepszy z roku na rok. 

Uaktualnienie 2016: Kurkuma wciąż podawana regularnie wraz z pieprzem . Kacper zaczyna mówić, choć bardziej przypisywałabym to rozpoczętej w styczniu 2016 cheletacji metoda Andy Cutlera. Jego stan jest coraz lepszy na wielu płaszczyznach. Nie wiem czy to za sprawą kurkumy, być może kilka czynników jednocześnie, dieta , zdrowe odżywianie, ale efekty wyraźnie widać. 

Uaktualnienie 2018:  Kacper wciąż zażywa kurkumę wraz z pieprzem. Mowa rozwija się coraz bardziej, stan syna jest coraz lepszy, choć wiele dzieli nas od prawidłowej mowy. Człowiek uczy się całe życie. Dowiedziałam się, że sucha kurkuma wchłania się słabo, nawet jeżeli podawana jest z pieprzem. Musi być podana z jakimś tłuszczem, aby absorpcja była szybka i skuteczna. Ja podaję ją Kacperkowi z łyżką nierafinowanego oleju kokosowego.