wtorek, 18 marca 2014

Autyzm bez łez

Chciałam Wam polecić książkę, która zmotywowała mnie do powrotu do diety. Wciąż dostępna jest w księgarniach internetowych , a nakład był tylko jeden i nie zapowiada się ze będzie wznowiony więc zachęcam póki jest dostępna (oczywiście nie jestem w żaden sposób wynagradzana za promowanie tej ksiązki , robię to z własnego przekonania).

Renata Radomska "Autyzm bez łez" cena około 35 złotych.


Historia Abigail jest wprost identyczna z naszą historią tym bardziej stała mi się bliska. Serdecznie polecam:)

Mleko migdałowe

Jak wiadomo na diecie SCD odpada mleko krowie i kozie, odpada mleko sojowe, ryżowe oraz ze względu na zakazane dodatki w składzie kupnych mlek migdałowych również takie, zakupione w sklepie.

Pozostaje nam więc przyrządzać mleko migdałowe w domu i wbrew pozorom jest to bardzo łatwe, szybkie ( przy wcześniejszym namoczeniu) i smaczne mleko do zrobienia. Oczywiście zajmie trochę przyzwyczajenie sie do nowego smaku. Jest to normalne przy każdym nowym produkcie, którego uczymy sie jeść, ale zapewniam, że po bliższym zaznajomieniu się z tym smakiem, nada się ono nawet do kawy czy herbaty.


MLEKO MIGDAŁOWE

1 filiżanka (200 ml)  migdałow bez skórki
4 filiżanki filtrowanej bądż mineralnej wody
2 daktyle ( na SCD wyłącznie takie które sie nie zlepiają ze sobą - wtedy wiemy, że nie były "wzbogacane")
2 krople ekstraktu z wanilii SCD ( przepis tutaj )


Migdały moczymy na noc w 4 filiżankach wody. Rano wszystkie składniki wrzucamy do blendera i dokładnie miksujemy. Po chwilowym odstaniu przecedzamy przez gęstą szmatkę na sicie. Mleko najlepiej smakuje po schłodzeniu przez kilka godzin w lodówce. 

Pozostały miąższ możemy wykorzystać robiąc pulpety bądź sznycle, używając go zamiast namoczonej bułki. Świetnie ją zastępuje. 




Właśnie dzisiaj z odciśniętego po robieniu mleka miąższu migdałowego zrobiłam na obiad takie oto "sznycelki":



SZNYCLE SCD (etap 3)

  • mięso mielone ( najlepiej osobiście) , w zależności od tego jakiego mięsa użyjemy wyjdzie nam różny smak końcowy więc zachęcam do eksperymentowania
  • miąższ po odciśniętym mleku migdałowym ( patrz: przepis powyżej)
  • 1 jajko lub można też tak jak ja dzisiaj 2 żółtka
  • sól, pieprz, czosnek, cebulka podsmażona na maśle klarowanym lub w proszku ( własnoręcznej roboty wyłącznie)  ilości według uznania, ewentualnie różnorodne przyprawy jakie dusza zaprognie ( nie stosujemy mieszanek przyprawowych w SCD!) 
Wszystko dokładnie wymieszać , formować kotleciki i smażyć na oleju kokosowym, maśle klarowanym lub jak jak dzisiaj tłuszczu z gęsi.
Pychota!  
  




poniedziałek, 17 marca 2014

Produkty kumulujące najwięcej i najmniej pestycydów



Poniżej znajdują się dwie listy produktów zawierających                 największe i najmniejsze stężenia pestycydów.                                    Jezeli więc macie ograniczony budżet                                                       lub też chcecie wybrać do kupowania tylko                                    niektóre  produkty ekologiczne ta lista z pewnością się przyda.

Produkty o największym stężeniu pestycydów:
-jabłka
-brzoskwinie
-nektarynki
-seler zielony
-papryka
-truskawki
-wiśnie
-gruszki
-winogrona
-szpinak
-ziemniaki ( zabronione na SCD)
-sałata

Produkty najmniej zanieczyszczone:

-cebula
-awokado
-ananas
-mrożona kukurydza ( zabroniona na SCD)
-szparagi
-mango
-groszek cukrowy
-kiwi
-banany ( na SCD tylko mocno  brązowiejące, bez śladu zielonego)
-kapusta
-brokuły
-papaja

poniedziałek, 10 marca 2014

Tak dawno nie pisałam ze nawet nie wiem jak mam zacząć...



Skąd w ogóle ten pomysł zeby wrócić do pisania? W najprostszym skrócie z takiego powodu, że znowu wrócilismy do diety SCD. O naszych przygodach, w czasie mojej absencji na blogu, dowiecie się pewnie powoli w miarę upływu czasu, jednak już chcę powiedzieć, że pomysł powrotu do diety SCD powstał pod wpływem książki "Autyzm bez łez" Renaty Radomskiej. 

Nieprawdopodobnie bliski jest mi przypadek choroby jej córki, jako że czytając książkę, miałam przez oczami mojego Kacperka. Toćka w toćkę identyczne przejścia, potyczki z pediatrami i terapeutami, współna wada w budowie mózgu Chiari I Malformation, regres po szczepieniach, nietolerancje pokarmowe, biegunki, nawet to samo miasto na drugim końcu świata. Długo by wymieniać.

Przeanalizowałam również cały przebieg leczenia Kacperka od początku, aż do powrotu do Polski (tak, jesteśmy już z powrotem) i coś rzuciło mi się w oczy. Kiedy przeglądam dawne tabele zażywania suplementów, podawania pokarmów, objawów gastrycznych i przebiegu diety to widzę, że pewna rzecz była bez sensu. Otóż podawaliśmy mu 37 suplementów, które w zasadzie nie działały. Miał przy tym ciągłe biegunki i bardzo słabe wchłanianie, więc nasuwa się prosty wniosek, że wszystko co mu podawałam przelatywało jak przez sito i nie miało przez to żadnych właściwości leczniczych.

Gdy wtedy rozpoczęliśmy dietę SCD zakończyłam podawanie suplementów gdyż w większości te, które miałam swoim składem kolidowały z założeniami diety. Na skutek jej stosowania zaczęła następować diametralna poprawa objawów gastrycznych, ustąpiły biegunki, brzuch wklęsł, dziecko zaczęło wyglądać zdrowo, mieć więcej energii i z każdym miesiącem coraz bardziej postępowało leczenie jelit. 
Doszło do tego, że gdy po długim czasie dietę zakończyliśmy i Kacper zaczął dostawać zwykłe jedzenie nie nastąpiła żadna zmiana na gorsze, ani w sferze zachowania ani trawienia. Myślę więc, że wtedy jelita były już wyleczone.

Skoro są wyleczone to może teraz suplementy mają szansę zadziałać. Kierując się tą myślą i podbudowana książką Renaty, której  udało się wyleczyć córeczkę, postanowiłam zacząć wszystko jeszcze raz. Przecież pisałam, że nie spocznę w swoich wysiłkach, aby szukać ratunku dla Kacperka. Tak, wiem, lata lecą i szanse na wyleczenie zmniejszają się z każdym rokiem, ale mimo to - ja wierzę. 

Wielokrotnie spotkałam się w internecie z dyskusją na temat czy jest sens stosowania tej diety u dzieci, które nie wykazują żadnych problemów gastrycznych. Jak najbardziej tak. Bardzo wielu rodziców potwierdza te słowa. W takim jednak wypadku jest prościej, gdyż nie musimy już przejmować się etapami, tylko podajemy wszystkie dozwolone na diecie pokarmy bez przeszkód.


10 dni temu rozpoczęliśmy znowu dietę SCD oraz  suplementację (na razie są to kurkuma, GSE, tran oraz minerały).

Życzcie nam szczęścia:)

wtorek, 22 stycznia 2013

Prośba o przekazanie 1 % podatku na leczenie Kacperka

Kochani! Po raz pierwszy mogę Was prosić za pośrednictwem tego bloga o wspomożenie leczenia Kacperka poprzez przekazanie na jego rzecz 1 % podatku. Każdemu będziemy bardzo wdzięczni za okazane nam dobro. Poniżej podaję dane do dokonania formalności. Należy przekazać 1 % podatku, wpisując w odpowiednie rubryki rocznego rozliczenia PIT : Nr KRS 0000121785, a w rubryce „wnioskowana kwota" wpisać 1% Państwa podatku oraz w rubryce „Informacje uzupełniające" Kacper Sznajder. Urząd Skarbowy prześle pieniądze do Fundacji na subkonto Kacpra. Fundacja Dla Dzieci „Dar Serca" ul. Powstańców Śląskich 6 43 - 300 Bielsko - Biała, tel./fax: (033) 828 58 39 jest organizacją pożytku publicznego. Fundacja udostępnia konto : ING Bank Śląski Oddział Regionalny Bielsko - Biała nr r-ku 49 1050 1070 1000 0022 6906 4552 hasło „Kacper Sznajder" do wpłat darowizn. Z całego serca dziękujemy każdemu kto zechce wspomóc Kacperka. A tak wygląda Kacperek po długiej przerwie-ma teraz 8 lat:)

piątek, 23 października 2009

A oto moje aktualne chłopaki podczas kąpieli w hotelowym pokoju - Kacper bez górnych jedynek, dwie dolne już stałe, a Kamilek loki jak lalka. Od kilku miesięcy wybieramy się z nim do fryzjera i jakoś wybrać nie możemy:)

niedziela, 19 lipca 2009

Ostatni etap diety

Cześć Kochani:))))

Kupe lat!!!


Obiecałam ostatni etap diety i zapomniałam o tym na śmierć. Skoro jednak powiedziało się A...
He! Muszę to przyznać. Kacper zszedł z diety w lutym. Czas biegnie szybko i pamięć coraz słabsza. Czym więcej czasu upłynie tym trudniej mi będzie napisać o diecie.
Najwyzszy więc czas chyba. Będzie zwięźle i konkretnie.


Ostatni etap dopuszcza już surowe owoce w skórce: jabłko, morela, jeżyny, jagody,czereśnie, agrest, daktyle, figi, brzoskwinie, gruszki, winogrona, oliwki, śliwki, rodzynki, pomidory, truskawki, suszone owoce (jeśli nie były gotowane to proszę jeść z ostrożnością, w szczególności dotyczy to rodzynek).

Dopuszczalne jest mięso suszone, mało popularne w Polsce, w USA nazywa się to dried jerky, dodają do tego jakieś coś co powoduje cieżkostrawość, ale nie będę się nad tym rozwodzić, bo z tego co wiem to w Polsce chyba nie jest to popularne.

Z grupy orzechów: laskowe i migdały (oparzone wrzątkiem i ściagnięta skórka), orzech włoski, starty kokos, nerkowce, pecan i orzechy macadamia bez ściągania skórki, ale proszę długo i dokładnie gryźć przed połknięciem.

Fasole: dochodzi czarna fasola i czerwona red kidney, taka jak na zdjęciu poniżej:





FASOLA MUSI BYĆ GOTOWANA WG ZALECEŃ DIETY!!! - CZYLI:

Namaczamy fasole na noc, woda musi ją całkowicie zakrywać. Rano (Min.12 godzin) wodę wylewamy, fasolę dokładnie płuczemy pod bieżącą wodą i dopiero taką gotujemy. Jeżeli jednak fasola będzie moczona dużo dłużej niż 12 godzin to osiągniemy (nie wiedzieć czemu) bardzo ciężkostrawną i ciężką do ugotowania do miękkości fasolę.

***

Tak sobie myślę, że skoro pojawił sie nowy post po tak długiej przerwie i jeżeli ktoś w ogóle jeszcze tutaj zaglada, to pewnie będziecie ciekawi co u nas słychać.
Kacperek zaczął od września nową szkolę - kindergarten czyli amerykański odpowiednik polskiej zerówki. Tutaj jest obowiązkowy od 5 roku życia. Ma zadania domowe, ze szkoły wraca uśmiechnięty, widać że mu tam dobrze. Nauczycielka jest serdeczna i kontaktowa. Wszystko gra.

Jak widzicie powrót do Polski znowu sie opóźnił. Powód jest przykry i zupełnie od nas niezależny. Nie chcę o tym pisać.

Wyjazd do Brazylii jest w związku z tym odłożony. Byliśmy znowu w Rhineback u Jana od Boga , który znowu odwiedził Stany Zjednoczone. Spędziliśmy tam kolejne cztery dni, które nic nie zmieniły. Tak się złożyło jednocześnie, że polski ksiądz egzorcysta z Lichenia ojciec Edmund Szaniawski przestrzegł nas aby nie leczyć Kacperka tą metodą. Hmm...Mętlik myśli w głowie...

Ja jestem w lepszej kondycji psychicznej, chyba coraz bardziej oswajam się z realiami. Nie mówię, ze się z nimi godzę. Nie. To różnica. Kamil dalej nie jest na nic szczepiony. Rośnie zdrowo i prawidłowo się rozwija. Ma teraz dwa i pół roku i wszystko jest jak należy. Nie chce łobuz mówić w ogóle po polsku, widać angielski wpada w ucho szybciej. Śmiejemy się z Piotrkiem, że rośnie gaduła niczym Hanka Bielicka:) Nie chcę myśleć, że to dla rekompensaty.

Trzymajcie się ciepło Kochani:)