czwartek, 27 stycznia 2022

Mam na imię Kacper i proszę o chwilę Twojej uwagi. W wieku dwóch lat straciłem mowę, wszystko czego dotychczas zdążyłem się nauczyć, rozwinął się u mnie autyzm. Jestem pogodnym chłopcem, cieszę się z tego co mam pomimo choroby. Dzięki leczeniu moje życie wygląda teraz lepiej, ale wciąż potrzebuję wielu godzin terapii by nauczyć się mówić, wiązać buty, samodzielnie ubierać. Chciałbym moć kiedyś poradzić sobie sam w zyciu, przede mną długa droga, ale ja wierzę że mogę to osiągnąć. Z rodzicami porozumiewam się za pomocą komputera, dlatego wraz z mamą mogłem to napisać. Proszę pomóż mi osiągnąć moje marzenia! Dane do przekazu 1% podatku KRS 0000121785 w informacjach uzupełniających jako cel szczegółowy 1% Kacper Sznajder Dodatkowo można dokonywać wpłat na konto : Fundacja dla dzieci "Dar Serca" ING Bank Śląski Odział Regionalny Bielsko Biała nr rachunku 49 1050 1070 1000 0022 6906 4552 z hasłem "Kacper Sznajder" do wpłat darowizn. Za okazane serce gorąco dziękuję!

piątek, 27 marca 2020

Świadectwo uzdrowienia dietą SCD

Cześć Wszystkim! W tym trudnym dla nas wszystkich czasie, gdy przytłoczeni obecną sytuacją na świecie siedzimy zamknięci w domach i szukamy jakiegokolwiek promyka nadziei na normalność, potrzeba nam trochę pocieszenia. 
Niech ta historia, którą przytaczam poniżej, stanie się nadzieją dla innych chorych będących na diecie SCD, na to, że da się wyleczyć, że jest to możliwe. 

Przeczytacie tutaj wpis Bartka, który chce opowiedzieć nam swoją historię wychodzenia z WZJG . Miłej lektury!

"Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale odkąd nie jestem na diecie rzadko wchodzę na strony związane z SCD.
Choruję na WZJG od 2011 roku (od 25. roku życia), a od 2016 miałem bardzo ciężkie zaostrzenia.
Na dietę przeszedłem 1 czerwca 2017 roku, w czasie baaardzo ciężkiego zaostrzenia. Tak, więc byłem już na sterydoterapii i musiałem dokończyć tę terapie. Przez 2 miesiące brałem sterydy i równocześnie byłem na diecie SCD. Objawy całkowicie minęły w ciągu 2,5 miesiąca od wprowadzenia diety.

Niestety w październiku 2017 r. objawy zaczęły powoli wracać. Podejrzewam, że to przez to, że zacząłem tę dietę, będąc na sterydoterapii oraz przez to, że dostałem depresji spowodowanej wcześniejszym atakiem. Wróciłem do fazy intro diety i postanowiłem, że nie wrócę do sterydoterapii, a z leków chemicznych będę brał tylko Asamax 500. W czasie tego zaostrzenia przyjmowałem też tabletki z kurkumą, dużo witaminy D3+k2 i paliłem marihuane, która działała na mnie przeciwbólowo i bardzo uspokajała jelita.
 Uważam, że dzięki diecie i naturalnym lekarstwom zaostrzenie przeszedłem bardzo łagodnie jak na mnie, cały czas chodziłem do pracy i nie brałem zwolnienia lekarskiego. Objawy zaostrzenia mimo diety i naturalnych leków trwały jednak aż do marca 2018 roku. Luźne stolce zdarzało mi się mieć jeszcze do maja 2018 roku - czyli prawie rok byłem na diecie zanim wszystko wróciło do stanu jak przed chorobą.

Mimo że nie miałem już od tego czasu żadnych objawów, z Asamaxu zrezygnowałem dopiero w lutym 2019 roku (tak naprawdę nie pomagał już dawno w chorobie, ale branie go siedziało w głowie). Dietę skończyłem 1 listopada 2019 r będąc w bardzo dobrej kondycji fizyczna-psychicznej, chyba nigdy nie czułem tak zdrowy jak pod koniec diety.

 W chwili obecnej nie mam żadnych objawów choroby, czuje się całkowicie zdrowy.

Teraz refleksje na podstawie moich doświadczeń i relacji innych osób, które opisywały swoje doświadczenia z dietą:
- niektórym dieta pomaga o wiele szybciej i objawy ustępują nawet po kilku dniach. Są jednak tacy, którzy mają bardzo ciężką postać WZJG (do nich się zaliczałem), u których objawy mogą trwać nawet do roku! Sprawa jest mocno indywidualna,
- nawet jak się dostanie zaostrzenia WZJG (spowodowanego prawdopodobnie błędami w jedzeniu, przyjmowanymi lekami czy burdelem w głowie z powodu traumy przez WZJG), jest ono dużo łagodniejsze niż zaostrzenia, które się miało wcześniej,
- jeszcze jedna ciekawostka: będąc na diecie po kilku miesiącach po jajkach kurzych dostawałem bardzo silnych bóli brzucha, a po bananach intensywniejszej biegunki. Więc praktycznie przez prawie całą dietę przeszedłem bez bananów i jajek! Dopiero pod koniec diety wprowadziłem banany, a jajka kurze jadłem sporadycznie. Tak że co do produktów sprawa też jest mocno indywidualna, mimo że teoretycznie są w 1. etapie, to mogą szkodzić.

Teraz napisze, jak ciężkie miałem zaostrzenia i stan przed wprowadzeniem diety:
- przy zaostrzeniach liczba biegunek nawet trudna do policzenia, myślę, że w najgorszych dniach 30 razy, w tym większość krwawych,
- duża utrata wagi: około 20 kg, jak zacząłem dietę, ważyłem około 48 kilo przy wzroście 171 cm,
- co najmniej miesiąc codziennej gorączki około 38, a nawet zdążało się 39 stopni Celsjusza.
- brak apetytu,
- bardzo silne bóle brzucha jelit, wręcz nie mogłem wstać z łóżka lub z kibla,
- całe jelito grube zajęte chorobą,
- zapalenie stawów spowodowane zapaleniem jelita. Było to tak silne zapalenie, że nie mogłem chodzić. Stawy mnie tak bolały, że ciężko mi było nawet przewrócić się z boku na bok. Żona pomagała mi dostać się do łazienki (a że byłem lekki, nie miała większych problemów z pomocą ;-)).
- leczenie szpitalne – przed dietą w szpitalu leżałem 3 razy,
- w morfologii krwi wyniki fatalne, tragiczne wyniki wątrobowe,
- ogólne sprawność fizyczna fatalna, męczyłem się po 100 m, a jak dopadł mnie ból stawów, to już mogłem tylko leżeć,
- leczenie Asamaxem 500 + sterydy (chcieli mi też dać leki immunosupresyjne, ale nie zgodziłem się, jak się dowiedziałem, jakie mają skutki uboczne).
- wyżej opisane objawy zwykle trwały z różnym natężeniem około 3 miesiące, później sterydy wygłuszały chorobę, jednak po kilku miesiącach wracała.

Teraz opisze zaostrzenie, które miało miejsce, gdy byłem już na diecie i przyjmowałem tylko naturalne leki + Asamax:
- liczba biegunek: maksymalnie 7 dziennie, w tym jedna krwawa, ale przez większość dni 4, w tym jedna krwawa,
- dużo lżejsze zapalenie stawów trwające krócej niż przed dietą,
- bóle brzucha i jelit były, ale znacznie, znacznie lżejsze niż przed dietą,
- ogólna kondycja dobra jak na zaostrzenie – mogłem pracować i chodzić po terenie bez problemów.
Innych objawów nie miałem.

Mam nadzieje, że wyczerpująco i mało chaotycznie przedstawiłem moją historie i leczenie. Mam nadzieje, że komuś to pomoże. Tak jak Pani Agnieszka nie raz wspominała na blogu, każdy inaczej reaguje na dietę. Ale patrząc, z jakiego stanu mi przywróciła zdrowie, sądzę, że każdemu choremu na WZJG może pomóc. Tak jak wspominałem, jeśli choroba by wróciła, wrócę do SCD i będę na dicie przynajmniej 4-5 lat, tak żeby mieć pewność, że wytłukłem chorobę:)

pozdrawiam i dziękuje Pani Agnieszko za BLOG :)


niedziela, 10 marca 2019

Zupa z czarnej fasoli


Przedstawiam Wam dzisiaj pyszną i wspaniale pożywną zupę. Jest to przepis bardzo zaawansowany na diecie SCD, w zasadzie tylko dla tych, którzy wprowadzili już wszystkie pokarmy i od dawna nie maja objawów choroby. 

Zupa jest pełna wysokowartościowego białka i kolorowych warzyw, syci i zaspokaja głód największych głodomorów. Do naszego menu weszła na stałe, bo robi się ją szybko i jest wspaniała w smaku. Dodanie plasterków awokado i soku z limonki bardzo podkreśla smak tej zupy. Pamiętajcie o tej opcji. Życzę smacznego:)




ZUPA Z CZARNEJ FASOLI
(etap 5)


1 łyżka oliwy
2 cebule posiekane
3 papryki (w różnych kolorach)
6 ząbków czosnku posiekanych
1 łyżka kuminu (nie kminku!)
1/2 łyżeczki chili (pieprzu kajeńskiego)
1 łyżeczka oregano
3 opakowania (po 250 gram) namoczonej przez 12 godzin, wypłukanej  i ugotowanej w świeżej wodzie  czarnej fasoli. Gotujemy nie do pełnej miękkości, gdyż fasola będzie się jeszcze potem gotowała w zupie.
4 szklanki wody spod gotowania fasoli
sól, pieprz

Ugotować fasolę według powyższej instrukcji.

Cebulę podsmażyć długo na oliwie razem z paprykami. 

Dodać czosnek, kumin, chili i oregano, podsmażyć minutę. 

Dodać fasolę wraz z wodą, w której się gotowała. 

Gotować 15 minut, doprawić solą i pieprzem. 

Nie blendować, bo zrobi się błotko.

Podawać można z sokiem z limonki, zieloną cebulka i awokado w plasterkach.



poniedziałek, 24 grudnia 2018

Życzenia świąteczne

Kochani, w te Święta pragnę Wam życzyć samych spokojnych radosnych i obfitych chwil spędzonych w gronie najbliższych!


poniedziałek, 17 września 2018

Najnowsza rozmowa Kacpra

Dawno nie wklejałam żadnych rozmów z Kacprem, takich za pomocą Worda, dlatego dzisiaj krótka rozmowa z nim, świeża, jeszcze z wczoraj.

Kacper ma teraz 14 lat, mowa czynna zaczęła się pojawiać jakieś dwa lata temu, początkowo jako pojedyncze dźwięki, potem pojedyncze sylaby, a w końcu słowa. Wszystko dzięki chelatacji, o której napisałam tu na blogu cały instruktaż, oraz sumiennej i rzetelnej pracy logopedów. Szczególne podziękowania należą się Pani Ani Matyjaszek, która swoją pracą i zaangażowaniem, przerosła wszystkich terapeutów, z którymi miałam do czynienia. Dziękuję!

Mowa Kacpra wciąż jest słaba. Największy problem stanowi fakt, że jedynie sporadycznie, używa tej mowy do komunikacji ze swojej inicjatywy. Najczęściej jest to powtarzanie słów, zdań, czytanie na głos. W sytuacjach zagrożenia potrafi sam spontanicznie powiedzieć co się dzieje, natomiast na co dzień nie chce sam rozpoczynać rozmów. Mam wrażenie, że całkowite milczenie przez ponad 10 lat zrobiło swoje, i nauczyło syna tego, że mowa nie jest mu potrzebna do funkcjonowania. Z tego błędnego rozumowania staramy się go teraz wyprowadzić i na tym się skupiamy. 

Ok, no to macie krótką wczorajszą rozmowę:)


Kacperku jak się zapatrujesz na to ze Kamil jeżdzi z nami teraz do szkoły?
Tak mniemam ze mozna rozpatrzyć  w dwóch sferach postanowiłem to sobie tlumaczyc jego dziecinnoscia bo moglby przecież jezddzic autobusem.

A co sądzisz o jego charakterze i o tym jak zachowuje się w domu?
Tak sadze ze moglby zachowywać się lepiej.peewnee wsprawy sa nie do zaakceptowania jak na przykład 
wolebyc obiektywny z bratem trzeba w zgodzie zyc.


To wyszukane słownictwo;)

niedziela, 12 sierpnia 2018

Śniadaniowe placuszki kokosowe SCD

Przyznam, że gdy nadchodzi lato tracę ochotę na jakiekolwiek ciężkie potrawy, na mięso, nabiał, jedzenie smażone, zupy i wszystko mało kolorowe. Po głowie chodzą mi wszelkie owoce, pyszne warzywne sałatki, koktajle i smoothie. 

Latem mam też więcej czasu rano, gdyż nie muszę zrywać się skoro świt, by zawieźć Kacpra na ósmą do szkoły. Wstaje wcześniej niż chłopcy, wypijam moją niezmienną od dłuższego czasu wodę z cytryną i zabieram się do przeglądania przepisów. Tym sposobem do ręki wpadł mi przepis, który znalazłam na opakowaniu mąki kokosowej. Okazało się, że wspaniale nadaje się do naszej diety, a po przetestowaniu wiedziałam już, że tak smakuje dzieciom, że koniecznie musi pojawić się na blogu. Robiłam je już kilka razy, a chłopcy wciąż proszą o nowe wersje coraz to z innymi owocami. Czemu nie? dla mnie to zabawa:)

Przy robieniu placków trzeba zwrócić uwagę na temperaturę składników. Jeżeli wlejemy olej kokosowy do zimnych jajek i mleka roślinnego, nawet jeżeli był wcześniej roztopiony zamieni się w twardą bryłę. Dlatego ważne jest aby wszystkie składniki były w jednakowej temperaturze.


Kokosowe placuszki SCD
4 łyżki oleju kokosowego
2 łyżki miodu
5 jajek
1/2 szklanki mąki kokosowej
4/5 szklanki mleka orzechowego
1 łyżeczka sody
1/5 szklanki wody gazowanej

W dużej misce mieszamy jajka z olejem kokosowym i miodem.  Dodajemy mleko orzechowe i wodę. Na koniec dodajemy mąkę kokosową i sodę. Ciasto dokładnie wymieszać do uzyskania gładkiej konsystencji, a następnie odstawić na 10-15 minut, aby zgęstniało. 
Placki smażyć na rozgrzanej patelni z nieprzywierającym dnem posmarowanej łyżka oleju kokosowego. Podawać z wszelkimi owocami i miodem. Można dodać orzechy, wiórki kokosowe oraz wszystko na co zezwala dieta SCD. Smacznego!





poniedziałek, 12 lutego 2018

SCD Ciasteczka walentynkowe

SCD ciasteczka walentynkowe (etap 3)

2 szklanki mąki migdałowej (lub zmielonych migdałów)
100 g zimnego masła
szczypta soli
3 łyżki miodu

To wszystko zagniatam i owijając powstałe ciasto folią spożywczą przekładam do lodówki na co najmniej godzinę.
Ciasto musi być zimne, aby łatwo dało się wykrawać z niego ciastka.

1 paczka mrożonych truskawek
miód (ilość wg uznania)

Truskawki i miód przekładam do garnuszka i gotuję na średnim ogniu około 20 minut. Studzę i miksuję, jeżeli jest taka potrzeba.

Gdy ciasto  jest schłodzone rozwałkowuję je na grubość 0.5 cm i foremką o dowolnym kształcie wycinam ciastka. Następnie, w co drugim ciastku robię dziurkę mniejszą foremką.

Ciastka piekę na macie silikonowej lub papierze do pieczenia w 160 C przez około 15 minut. Gdy zaczną się lekko złocić są gotowe.

Teraz wystarczy je złożyć. Na pełne ciastko wykładam łyżeczkę dżemu i przykrywam ciastkiem z dziurką. Zobaczcie jak to robię:



środa, 7 lutego 2018

SCD Marmurkowe ciasto cynamonowe




SCD Marmurkowe ciasto cynamonowe (etap 4)


7 jajek
1/3 szklanki miodu + 2 łyżki
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki domowego ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka + 1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 szklanki mąki kokosowej
1 jabłko
1 łyżka oleju kokosowego + do wysmarowania brytfanny
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki domowego octu jabłkowego

1. Piekarnik rozgrzewam do 180 C.  Brytfannę o wymiarach 21 x 12 wykładam papierem do pieczenia i natłuszczam.

2. Jabłko obieram, kroje w kostkę. W garnuszku gotuję je na wolnym ogniu pod przykryciem z łyżką oleju kokosowego i odrobiną wody, około 10 minut. Studzę.

3. W małej miseczce łączę 2 łyżki miodu z 1 łyżeczką cynamonu. Mieszam i odstawiam.

4. Do dużej miski dodaję jajka, sól, pozostały miód, ekstrakt z wanilii, 1/2 łyżeczki cynamonu i ugotowane jabłko. Miksuję wszystko do połączenia się składników.

5. Mąkę kokosową przesiewam przez sitko, dodaję do powyższej masy i mieszam do połączenia.

6. Uzyskaną masę rozdzielam na dwie części. Do pierwszej dodaję miód wymieszany z cynamonem (z punktu 3), a do drugiej sodę i naturalny ocet jabłkowy. Mieszam.

7. Do brytfanny wlewam naprzemiennie: warstwę jasną, warstwę z cynamonem, warstwę jasną, warstwę z cynamonem.

8. Piekę godzinę. Studzę na kratce i kroję dopiero gdy wystygnie. Smacznego!

Zobacz film:








czwartek, 1 lutego 2018

1% podatku Kacper Sznajder

Jak co roku zwracam się do Was z prośbą o wsparcie leczenia Kacperka 1 % podatku. Wiem, że zawsze mogę liczyć na Wasze dobre serce i dzięki tej pomocy mogłam już tak bardzo pomóc Kacprowi. 
Wciąż wiele trudności przed nami, potrzeba pieniędzy na sfinansowanie terapii Kacpra, zajęć z logopedii, by mógł kiedyś mówić, co staje się coraz bardziej możliwe dzięki chelatacji i ciężkiej pracy terapeutów. Potrzeba kupić drogie leki i pomoce do rehabilitacji. Ja nie mogę pracować, dom utrzymuje tylko mąż, a wiecie że nie zarabiam udzielając porad na blogu. Każda złotówka liczy się wiec dla nas na wagę złota.

Dane do przekazu 1% podatku: KRS0000121785 w informacjach uzupełniających jako cel szczegółowy 1% Kacper Sznajder

Dodatkowo można dokonywać wpłat na konto :Fundacja dla dzieci  Dar Serca ING Bank Śląski Oddział Regionalny Bielsko Biała nr rachunku 
 49 1050 1070 1000 0022 6906 4552 tytuł wpłaty "dla Kacpra Sznajdra"




Za okazane dobro z całego serca dziękujemy!

poniedziałek, 29 stycznia 2018

SCD tajska zupa z kurczakiem i warzywami


SCD tajska zupa z kurczakiem i warzywami (Etap 3)





1 cebula (półksiężyce)
1 czerwona papryka (paseczki)
1 marchewka (plasterki)
1 podwójny filet z kurczaka (paseczki)
1 puszka mleka kokosowego (SCD dopuszcza mleko Real Thai z puszki)
1 litr rosołu lub domowego wywaru
1 kapusta pak choy (lub kapusta pekińska - dwie garści) (paseczki)
4 ząbki czosnku (starte)
imbir  (starty) - kawałek wielkości kciuka
1 łyżka nierafinowanego oleju kokosowego
3 duże pieczarki (plasterki)
płatki ostrej papryki (opcja)

Ważne, by przed rozpoczęciem gotowania przygotować sobie wszystkie składniki. W trakcie gotowania nie będzie na to czasu. 

W garnku na rozgrzanym oleju kokosowym podsmażamy krótko imbir i czosnek (około minuty).

Dodajemy cebulę i marchewkę. Gdy się podsmażą (2 min) dodajemy kurczaka. 

Gdy kurczak się podsmaży i stanie się jasny, dodajemy sól i pieprz, wywar, mleko kokosowe. Zagotowujemy.
Gotujemy około 5 minut, następnie dodajemy paprykę, pieczarki i kapustę. Gotujemy 2 minuty. Zupa jest gotowa. 

Na talerzu lubię posypać ją płatkami ostrej papryki. Duży słoik takich płatków, kupiłam w Tk Maxxie.










czwartek, 4 stycznia 2018

Ketchup SCD w udoskonalonej wersji

Ketchup SCD (etap 2)

2 litry soku z pomidorów
10 ziaren ziela angielskiego
8 goździków
1 liść laurowy
1 łyżeczka soli
1 cebula
1/3 szklanki miodu
1/3 szklanki octu spirytusowego lub owocowego, ale domowej roboty

Obejrzyjcie na filmie sposób wykonania:



sobota, 23 grudnia 2017


wtorek, 12 grudnia 2017

SCD Sałatka nicejska



Są czasem takie dni, kiedy wiemy, że zaprosiliśmy gości, a jednak nic nie przychodzi nam do głowy co można by podać by było zdrowo, ładnie i pysznie. Ja osobiście wiem już z doświadczenia, że ilekroć położę tę sałatkę na stole wśród innych potraw, to właśnie po nią sięgają goście jako jedną z pierwszych i zawsze szybko znika z talerzy.

Lubie ją zrobić na jednym wielkim półmisku, wygląda wtedy na stole jak bukiet kwiatów. Stanowi piękną jego ozdobę.


Oryginalny przepis zaleca użycie tuńczyka, czasem tak właśnie ją robię. Jednak cześć z Was na pewno wie, że przy autyźmie powinniśmy generalnie tuńczyka unikać, nie tyle całkowicie, ale  zaleca się spożywać ją sporadycznie. Dlatego próbowałam zamienić w sałatce tuńczyka na pieczonego dorsza, solę, a nawet łososia i każda z tych ryb dobrze się tu sprawdzi. Zachęcam do eksperymentowania.



SCD SAŁATKA NICEJSKA (etap 4)

3 male główki sałaty rzymskiej
4 filety anchovis
4 jajka na twardo
1 czerwona cebula  (cienkie piórka)
1 żółta papryka (cienkie piórka)
1 czerwona papryka (cienkie piórka)
2 puszki tuńczyka lub porównywalna ilość innej ryby
około 15 pomidorków koktajlowych lub kilka malinowych pokrojonych na ósemki
około 15 oliwek
natka pietruszki

Sałatę rwę na mniejsze kawałki. Cebulę, papryki kroję na cienkie paseczki. Wszystkie skłądniki wykładam na ółmisku polewając co którąś warstwę sosem. Idą po kolei : sałata, sos, cebula, anchovis, papryki, sos, ryba, jajka, pomidorki, oliwki, natka pietruszki i sos.

SOS DO SAŁATKI
1 1/2 łyżki domowego octu jabłkowego (można użyć soku z cytryny)
6 łyżek oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki soli i pieprzu
1 łyżeczka suszonego rozmarynu

Wszystkie składniki na sos mieszam razem i gotowe.

Cały proces robienia sałatki możecie obejrzeć na filmie:




sobota, 2 grudnia 2017

Zamiennik humusu, czyli SCD dip z orzechów i soczewicy

SCD DIP Z ORZECHÓW WŁOSKICH I SOCZEWICY (etap 4)

1/2 szklanki orzechów włoskich
1/2 szklanki zielonej soczewicy
sok z 1 cytryny
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 starty ząbek czosnku
1/2 łyżeczki soli
3 łyżki oliwy

Soczewicę gotuję do miękkości.
Wszystkie składniki dipu blenduję w blenderze do uzyskania gładkiej konsystencji, w razie potrzeby dolewając wodę, aby otrzymać pożądaną gęstość.



Życzę smacznego!

piątek, 1 grudnia 2017

Poranna "owsianka" SCD

Oczywiście słowo owsianka zamieściłam w cudzysłowie, gdyż jak nam wszystkim wiadomo owies w każdej postaci jest zabroniony na diecie SCD i nie ratuje go nawet fakt, że nie zawiera glutenu. Zawiera za to skrobię, która powoduje, ze nie możemy włączyć go do naszego menu.

Dotychczas na SCD bardzo brakowało porannej zupki, dobrej na śniadanie, takiego czegoś co zastąpi owsiankę. 

Przepis, który Wam dzisiaj prezentuje bardzo dobrze sprawdza się w tej roli. Przy założeniu, ze wieczorem dnia poprzedniego namoczymy orzechy, zupkę robi się dwie minuty. Akurat tyle ile mamy w porannej gonitwie na zrobienie śniadania.



SCD PORANNA "OWSIANKA" (etap 4)

Po 2/3 szklanki orzechów włoskich, nerkowców i migdałów
1 dojrzały banan
szczypta soli
2 szklanki mleka kokosowego (lub migdałowego)
opcjonalnie miód do smaku
do przybrania:
dowolne owoce lub orzechy/nasiona jako dodatki

Orzechy namaczam na noc, rano odcedzam i dokładnie płuczę.
Wszystkie składniki wkładam do blendera i blenduję na gładka zupkę. Rozlewam na talerze, dekoruję dowolnie.

Życzę smacznego!

sobota, 11 listopada 2017

SCD Ciasteczka z dyni

No to idziemy za ciosem i dziś wklejam kolejny przepis z wykorzystaniem dyni. To takie wdzięczne warzywo. Wszakże mamy listopad, prawda?


SCD Ciasteczka z dyni etap 3

1/4 szklanki puree z dyni
1/2 szklanki masła migdałowego
1/3 szklanki miodu
2 jajka
1 łyżeczka domowego ekstraktu z wanilii
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki startego imbiru
1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczka zmielonych goździków

Rozgrzewamy piekarnik do 170 C. Wszystkie składniki łączymy w misce i dokładnie mieszamy. Wylewamy do natłuszczonej masłem klarowanym lub olejem kokosowym brytfanny i pieczemy około 35 minut. Po wystudzeniu kroimy.


Ciasteczka można udekorować polewą orzechową. Ta polewa zastyga jeżeli nie użyjemy dużo wody i schłodzimy ją w lodówce. Oto przepis:

SCD Polewa do ciasteczek etap 4 

3/4 szklanki orzechów włoskich
1/3 szklanki miodu
2 łyżki oleju kokosowego
1/4 lub mniej szklanki wody
1 łyżeczka domowego ekstraktu z wanilii
szczypta soli (polecam himalajską)

Wszystkie składniki polewy blendujemy bardzo dokładnie. Gotowe!




środa, 8 listopada 2017

Pomysł na obiad SCD kurczak zapiekany z dynią i warzywami korzeniowymi

SCD Kurczak zapiekany z dynią i warzywami korzeniowymi
(etap 4, ale można go łatwo zmodyfikować do 2, jeżeli np. pominiemy soczewicę )



1.5 szklanki wywaru
4 filety z kurczaka
1 pomidor
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka soli
0.5 łyżeczki pieprzu
2 pietruszki
4 marchewki
świeża natka i gałązka tymianku
400 g obranej dyni
1 szklanka czerwonej soczewicy

Marchewki i pietruszki kroję na małe kawałki i obgotowuję w wywarze około 10 minut.

Wszystkie przyprawy łączę ze sobą i nacieram nimi kurczaka.

Do żaroodpornego naczynia wsypuję soczewicę, zalewam ją wywarem i po kolei dokładam wszystkie warzywa: marchew, pietruszki, pokrojonego pomidora oraz dynię. Na wierzchu układam filety z kurczaka. 

Wszystko posypuję natką pietruszki, ozdabiam gałązką tymianku, skrapiam oliwą.

Tak przygotowane danie wędruje bez przykrycia do rozgrzanego do 190 C piekarnika na około 40 minut. Potrawa jest gotowa,  gdy termometr wbity w środek filetu wskaże 80 C.



Jeżeli Wasz etap diety tego wymaga to obierzcie pomidora ze skórki, a warzywa ugotujcie do miękkości.




wtorek, 7 listopada 2017

Szybka i bardzo zdrowa zupa z cukinii

Do przygotowania zupy (etap 3) będzie nam potrzebne:

6 średnich cukinii
2 cebule
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy
sól i pieprz do smaku

Cunikie musimy obrać i wypestkować tylko wtedy, gdy wymaga tego nasz etap diety lub cukinie są stare i przerośnięte. W pozostałych wypadkach cukinii nie obieramy. A! No, może jeszcze możemy to zrobić wtedy, gdy wolimy, aby kolor zupy był jasny zamiast zielonego:)

Cukinie i cebule kroję (wielkośc kostki nie ma tu znaczenia) i używając koszyczka do parowania lub zwykłego sitka, paruję nad wrzątkiem przez 13 minut (pod przykryciem). 
Po tym czasie warzywa przekładam do blendera, dodaję wszystkie pozostałe składniki i ostrożnie, aby się nie poparzyć, blenduję na zupę krem.

Zupa jest gotowa! Prawda, że nie zajęło to wiele czasu? Smak zupy jest wyrazisty, czosnkowy i bardzo,  bardzo nam przypadł do gustu:)


poniedziałek, 6 listopada 2017

O tym, jak my chelatujemy protokołem Andrew Cutlera

Rozpoczynając, chcę zaznaczyć, że nie jestem ekspertem w dziedzinie chelatacji, przeczytałam książkę "Fight autism and Win" i posiłkuję się wiedzą zgromadzoną na grupach "Fight Autism &Win Detoxing Kids", "Andrew Cutler chelation support group" na Facebooku. 
Nie traktujcie więc moich słów jak wyrocznię, sami zgłębcie temat, a zawarte tu treści potraktujcie jako pomoc, podpowiedź. 
Chelatuję Kacpra od stycznia 2016 roku i widzę same plusy tej decyzji. Postęp jest ogromny, nie mogę więc zachować tej wiedzy dla siebie. Muszę się nią podzielić.

Chelatacja to metoda lecznicza polegająca na usuwaniu z organizmu metali ciężkich za pomocą podanych chelatorów, doustnie, dożylnie lub transdermalnie (czyli poprzez wcieranie chelatora w skórę - głównie glutationu).

Taką transdermalną chelatację stosowaliśmy przez dość długi okres czasu, gdy Kacperek był mały, nie zmieniła ona w żaden sposób stanu dziecka.

Niniejszy post będzie odpowiedzią na prośbę tych z Was, którzy niejednokrotnie prosili mnie, abym podzieliła się swoją wiedzą w temacie chelatowania dzieci z autyzmem. Konkretnie chcę skupić się tu na rodzaju chelatacji, który sami stosujemy czyli chelatacją protokołem Andrew Cutlera.

Zacznę może od tego, że kiedy Kacper miał trzy lata (coś koło tego, pamięć już może nieco zawodzić), stosowaliśmy cały szereg interwencji biomedycznych, których ślad możecie znaleźć w początkowych postach na blogu. Doszliśmy w pewnym momencie do punktu, gdzie cześć problemów zdrowotnych syna się zmniejszyła, niektóre objawy choroby cofnęły się lub zniknęły, ale dalej już nic nie posuwało się ku lepszemu. Szukałam wtedy dalszej drogi.

Pojawił się pomysł chelatacji, ale wówczas okoliczności tak pokierowały wydarzeniami, że nic z tego nie wyszło. Otóż złożyły się na to następujące dwa wydarzenia.

Zrobiliśmy Kacperkowi test na wykrywanie metali ciężkich w organizmie. Test, który - teraz wiem to po latach, jest bardzo szkodliwy dla organizmu - polegał on na doustnym podaniu chelatora i 24 godzinnej zbiórce moczu. Próbki były wysyłane do Paryża i tam badane na obecność metali w moczu. Chelator wytrąca metale z tkanek i powoduje usunięcie ich wraz z moczem. To tak bardzo skrótowo powiedziane. Na razie tyle wystarczy. Wyniki badan pokazały nieznaczne podwyższenie ołowiu w organizmie, a poziomy pozostałych metali, w tym rtęci, w górnej granicy normy. Nasz ówczesny lekarz, kierując się tymi wynikami uznał, że w przypadku Kacpra, chelatacja niewiele zmieni i nie jest wskazana.

Widziałam też jak na chelatację zareagowała dwójka dzieci moich koleżanek. Dzieci chore na autyzm (wolę to określenie, gdyż uważam że to choroba, a nie stan niezmienny, stąd określenie "dzieci autystyczne" nie jest zgodne z moim spojrzeniem na to zagadnienie, tak jak nie mówimy "dzieci  rakowe" tylko chore na raka) były chelatowane około roku, stan ich nie uległ żadnej poprawie, natomiast bardzo osłabiła się tym dzieciom odporność. Łapały jedną chorobę za drugą.  Były chelatowane dożylnie, z tego co pamiętam, za pośrednictwem DMPS.

Po rozważeniu wszystkich za i przeciw podjęliśmy wtedy decyzję, że nie chelatujemy i jak lata pokazały, był to bardzo duży błąd.

Minął długi czas. W styczniu 2016 roku postanowiłam podjąć próbę chelatacji na własną rękę. Kacprowi brakowało wtedy jednego miesiąca do 12 urodzin. Wybrałam chelatację metodą doustną poprzez DMSA i ALA protokołem Andrew Cutlera.

***

Jest to metoda bezpieczna, do przeprowadzenia w domu, relatywnie niedroga (to oczywiście zależy od zasobności naszego portfela, jednego mocno uderzy po kieszeni, inny uzna, że to pestka, da się jednak te koszty wytrzymać jeżeli jesteśmy średnio sytuowani).

ALA - alpha lipoic acid kwas alfa liponowy (nie mylić z ALA alpha linolenic kwasem
a-linolenowym, który jest jednym z kwasów tłuszczowych i nie ma nic wspólnego z chelatorem) - niestety oba związki chemiczne mają ten sam skrót, a są zupełnie czymś innym! ALA usuwa rtęć i arszenik z mózgu, nie usuwa ołowiu. Nie może być stosowany przez nikogo kto miał styczność z rtęcią w ciągu ostatnich trzech miesięcy (np poprzez szczepienie (głównie to na grypę), kontakt z pękniętą żarówką CFL lub ma w zębach jakąś plombę amalgamatową).

DMSA - dimercaptosuccinic acid czyli kwas dimerkaptobursztynowy - środek chelatujący, który nie przekracza bariery krew-mózg (mówiąc prostym językiem, ma zdolność wyciągać metale głównie ołów i rtęć z komórek ciała, nie może jednak dotrzeć do mózgu, więc tam znajdujące się  metale pozostają nienaruszone. Jeżeli jest stosowany łącznie z ALA przyspiesza chelatowanie. Może być stosowany już na 4 dni po ekspozycji organizmu na kontakt z rtęcią.

Działanie obu substancji zostało ładnie opisane tutaj, więc ja nie będę się już powtarzać.

Protokół chelatacji metodą Andrew Cutlera jest bezpieczny dla dziecka przy zachowaniu ścisłych reguł postępowania, które bardzo dokładnie i w pełni wyczerpująco opisuje książka " Fight Autism and Win"  autorstwa Rebecca Claire, Jan Martin, Tressie Taylor 2012.
Książkę można między innymi zakupić tutaj. Niestety, na dzień dzisiejszy, nie ma tłumaczenia książki na język polski.

Co to jest runda:
Chelatory działają w organizmie na zasadzie okresu połowicznego rozpadu, musimy podawać je więc zalecane 72 godziny bez przerwy dzień i noc. Taki okres nazywamy rundą. Po rundzie następuje okres odpoczynku, regeneracji i okres ten nie może być krótszy niż długość trwania rundy.

Wyłowiłam z wyżej wspomnianej książki najważniejsze punkty, których znajomość jest niezbędna do przeprowadzenia samemu w domu chelatacji dziecka:

1. Dawka od której rozpoczynamy chelatację to 1/8 mg/lb (miligrama na funt ciała).
Jeden  funt to 0, 45359237 kilograma.
Dawka maksymalna to 1/2 mg/lb

2. Pierwszych 2-10 rund przeprowadzamy za pomocą samego DMSA, dopiero potem dodajemy ALA. Nie jest to konieczność, ale tak jest lepiej jeżeli istnieje podejrzenie zatrucia dziecka ołowiem.
Podawanie dziecku samego ALA często powoduje problemy takie jak trudności w skupieniu uwagi, "mgła" w myśleniu.

3. DMSA musi być podane co 4 godziny (dzień i noc), ALA natomiast co 3 godziny w dzień, a w nocy może być co 4 godziny, ale dopuszczalne są tylko dwie takie wydłużone przerwy w cyklu 24 godzinnym. (Zaleca się ich nie stosować).
Gdy podajemy DMSA i ALA jednocześnie, to wszystko dawkujemy tak jak ALA.

4. Jeżeli nastąpi opóźnienie w podaniu dawki dłuższe niż 30 minut trzeba przerwać całą rundę, gdyż wtedy rozpoczęło się odkładanie metali w organizmie. Natychmiast należy przerwać.

5. Można podać dawkę wcześniej, ale nie później. Na przykład dawka po 2.5 godziny jest akceptowana. Wtedy jednak następna dawka musi być dostosowana tak, że nie nastąpi przerwa dłuższa niż 4 godziny dla DMSA samego lub 3 godziny dla ALA lub obu naraz.

6. Runda powinna trwać 72 godziny. Najkrótsza dopuszczalna runda to 64 godziny. Krótsze są niebezpieczne. 5 dniowa runda wymaga 5 dniowego okresu odpoczynku. Rundy dłuższe niż 5 dni  zbytnio obciążają nadnercza.

7. Przerwy pomiędzy rundami muszą trwać przynajmniej tyle, ile trwa długość rundy. Czyli jeżeli chelatujemy od piątku godz 14.00 do poniedziałku godziny 8.00, to następna runda nie może się rozpocząć wcześniej niż o 7.00 rano w czwartek.

8. Należy prowadzić dokładne notatki, zapisywać ile rund się przeprowadziło i jakie następowały reakcje, monitorować co się poprawiło i przy której rundzie to nastąpiło.

9. 100-300 rund jest konieczne, aby pozbyć się metali z organizmu.

10. ALA można podawać z płynem i mieszać go z nim w porcje 24 godziny wcześniej. DMSA może być zmieszane z sokiem lub wodą wyłącznie bezpośrednio przed podaniem.

11. Chelatory można podawać do buzi za pomocą strzykawki (my tak robimy, metoda jest bardzo wygodna) lub  zmieszane z jogurtem lub innym produktem na łyżeczce.

12. ALA trzeba dobrze popić, bo podrażnia jamę ustną.

13. Zimne płyny lepiej maskują dośc nieprzyjemny smak chelatora.

14. Nie wolno zmieniać dawki w trakcie rundy.

15. Gdy zaobserwujemy u dziecka osłabienie, zmęczenie należy zwiększyć suplementację probiotyków, preparatów przeciw drożdżowych, witaminy C i magnezu.

16. Powody, dla któryc konieczne jest przerwanie rundy:
-gorączka powyżej 38.3 C
-wymioty
-ekstremalne zmęczenie, letarg
-zapomniana dawka

17. Nigdy nie rozpczynamy rundy jeżeli dziecko jest chore

18. W trakcie trwania rundy należy dobrze się zastanowić nad tym jakie inne leki podajemy dziecku. Taki na przykład węgiel aktywowany zwiąże chelator i wydali go, nie pozwoli mu działać w organizmie i uzyskamy taki efekt jakbyśmy pominęli jedną dawkę. Węgiel jest więc wykluczony, a jakie inne leki to nie wiem.

19. Zwiększyć dawkę chelatora można najwcześniej po 5 rundach na danym poziomie (ilości leku w dawce),  jeżeli przez 5 rund nie zobaczymy żadnych  rezultatów (pozytywnych lub negatywnych). Dawkę zwiększamy jednorazowo nie więcej niż o 5 mg.

20. Szybkie zwiększanie dawki zupełnie nic nie przyspieszy, a tylko spowoduje wzrost drożdży i nasili stres nadnerczy (adrenal stress)

21. Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem chelatacji należy obowiązkowo wprowadzić dziecku następującą suplementację
-witamina C (500 - 100 mg dziennie) kupuje tutaj
-witamina E (400 IU dziennie) podaję w postaci zimnotłoczonego oleju z kiełków pszenicy zawiera ogromna dawkę wit E (allegro.pl)
-cynk ( 30-50 mg dziennie) podaję w preparacie wieloskładnikowym Children's Basic Nutrients ,
a w zasadzie podawałam gdyż teraz ze względu na wagę Kacpra 68 kg przestawiłam go na preparat dla dorosłych czyli Thorne Research Basic Nutrients
-magnez (400 mg dziennie) podaję jako ChelaMag B6 z apteki
-tran pozbawiony zanieczyszczeń np. Kirkman

Wszystkie powyższe suplementy rozbijamy na 3-4 dawki w ciągu dnia i podajemy je w trakcie rund i w trakcie przerw między rundami czyli non stop).

Dodatkowo włączamy preparaty antygrzybiczne, chelatacja niestety zwiększa problem drożdży (u Kacpra nic takiego nie nastąpiło). My używamy w tym celu:
 oraz 
2. Olej z oregano (Oreganosept do kupienia w polskich aptekach), stosujcie jednak te preparaty, które u Was dobrze się sprawdziły w walce z drożdżami.

Jeżeli zaobserwujemy u dziecka objawy stresu nadnerczy (zmęczenie, brak energii, chorowitość) to do grona suplementów powinniśmy dołączyć coś wspierającego pracę nadnerczy. My stosujemy Adrenal Cortex tu zamówisz z 5% zniżki

22. W trakcie trwanie całego okresu chelatowania (te 100 do 300 rund) nie wolno spożywać kolendry i chlorelli.

23. Nie wolno stosować chelatacji jeżeli dziecko ma wypełnienia amalgamatowe w zębach, bądź metal w ciele w innej postaci (chip, proteza metalowa).

24. Jeżeli doszło już do tego, że dawka została pominięta przez zapomnienie, bądź z innego powodu, możemy w najbliższych godzinach podawać większe dawki witaminy C dla zminimalizowania ewentualnych uszkodzeń w ciele. O czym mówię? Jeżeli terminy dawek są przestrzegane, chelator wiąże cząsteczki metali i wspólnie transportowane są  one za pomocą krwi  do wątroby i nerek gdzie zostają wraz z moczem usunięte z organizmu. Jeżeli jednak pomniemy którąś z dawek, cząstka metalu może nie mieć dość czasu, aby opuścić ciało i odłoży się w organizmie tam, gdzie aktualnie się znajduje. Jest to potencjalnie niebezpieczne, gdyż na pewno nie chcemy, aby tą częścią ciała był mózg dziecka. Dlatego, jeżeli dojdzie do takiej nieszczęśliwej sytuacji, zaleca się podawać większe dawki witaminy C dla ochrony organów.

Dlaczego powinniście rozważyć chelatację? Przede wszystkim dlatego, że wielu rodziców twierdzi, że działa. Ja to mówię z czystym sumieniem. Badania pokazują że chelatacja metodą Andrew Cutlera (ACC) pomaga 75% dzieci z autyzmem.

Mojemu Kacprowi testy nie wykazały wysokiego poziomu metali w organizmie, a postęp jaki osiągnął do tej pory jest ogromny. Co zatem, jeżeli testy pokazują wysokie poziomy? Pamiętajcie że chelatacja nie usuwa wyłącznie problemów autystycznych. Może zniknąć alergia, astma, PANDAS, problemy z bezsennością i wiele innych.
Chelatacja pomaga również w przypadku miażdżycy.

Kto to jest Andrew Cutler?
Jest to, niedawno zmarły, amerykański chemik, który ukończył uniwersytet Priceton. Doznał on zatrucia organizmu rtęcią z plomb amalgamatowych w zębach i aby pomóc sobie opracował całkowicie bezpieczny protokół chelatacji. Dzięki protokołowi całkowicie oczyścił swoje ciało z metali  i odzyskał zdrowie. Nie chciał zachować tego sposobu dla siebie więc rozpowszechnił go na cały świat.


Jak my  stosujemy chelatację?

Rozpoczęliśmy 5 rundami z samym DMSA, przynajmniej jedna taka runda jest zalecana, by obniżyć poziom metali w organizmie przed rozpoczęciem wyciągania ich z mózgu.
Początkowo podawaliśmy 1/8 mg / na funt masy ciała stopniowo zwiększając dawkę.

Gdzie kupujemy chelatory: (w Polsce DMSA dostępne jest wylącznie na receptę, dlatego zamawiamy w USA). Zarówno DMSA jak i ALA kupuję tu:

Gdzie kupuję suplementy konieczne przy chelatacji:

Jeżeli skorzystacie z zamieszczonych przy każdym suplemencie linków,  kupicie je z 5% zniżką.  Ja również dostanę wtedy 5% zniżki na przyszłe zakupy. Tak możemy sobie pomóc wzajemnie. Korzystając bezpośrednio ze strony iHerb.com będą nieco droższe.

Ja zaopatruję się tam w następujące suplementy (poniższe linki zawierają już 5% zniżki):



Jaki mamy system, aby nie zapomnieć, nie pominąć żadnej dawki?

Oboje, tzn Piotrek i ja, mamy ustawione budziki w telefonach na każdą przypadającą dawkę. To podstawa. Mamy opracowany taki system, ze jeżeli jesteśmy gdzieś osobno, to to z nas, które jest aktualnie z Kacprem gdy wypada dawka, ma mu ją podać i puścić sygnał telefonem do drugiej osoby, informujący, że dawka została podana.

Jeżeli tej drugiej osobie budzik przypomni o chelatacji, a nie dostanie umówionego sygnału informującego, że Kacper dawkę otrzymał, to rzuca wszystko co aktualnie robi i jedzie podać dawkę. Ten system musi tak działać, inaczej pomimo budzika nieraz zapomnicie (bateria padnie w telefonie, telefon będzie wyciszony, albo będzie daleko leżał i nie usłyszysz budzika). Muszą czuwać dwie osoby.

My chelatujemy w weekendy od piątku godz. 14.00 do poniedziałku godz. 8.00 rano. Takie ramy czasowe narzuca nam szkoła. Znaczy to, że w piątek i w poniedziałek muszę mieć ze sobą chelatację w samochodzie, gdy jadę do szkoły, by podać mu ją jak najbliżej godziny, w której wypada dawka. Zawsze wieczorem dnia poprzedniego pakuję do samochodu wszystko co jest potrzebne. Gdybym miała pamiętać o tym w rannym harmiderze, to gwarantuję, że część dawek zostanie zapomniana i pod szkołą okazuje się, że nie mam mu co podać.

W nocy wypadają nam dwie dawki o 2.00 i o 5.00 rano. Ustalone mamy, że ja obsługuję dawkę o 2.00, a Piotrek o 5.00. Tak jest na stałe. W nocy dzwonią oba budziki w telefonach i zawsze to drugie z nas upewnia się, że pierwsze wstało i podało dawkę.

Będziecie musieli opracować sobie taki system, który u Was sprawdzi się najlepiej. U nas, dzięki współpracy dwóch osób, wszystko hula sprawnie.


Opracowując plan dawek musicie zacząć od ustalenia jakim czasem dysponujecie. Prawidłowa długość rundy to 72 godziny, ale w roku szkolnym jest to niemożliwe. Musicie jednak wygospodarować minimum 64 godziny, tyle ile wynosi najkrótsza dopuszczalna runda. W piątek podajecie dziecku dawkę najwcześniej jak to możliwe i licząc co trzy (dla ALA lub ALA +DMSA) lub co cztery (dla samego DMSA) godziny, ustalacie cały plan licząc do poniedziałku rano.  Sprawdzacie czy wychodzi te minimalne 64 godziny i jeżeli tak, możecie rozpoczynać.

W jaki sposób my przygotowujemy i podajemy dawki? 

Nie jest to jedyny i nie twierdzę, że optymalny sposób, ale  u nas się przyjął i sprawdza się dobrze. Kupuję chelatory w kapsułkach,  w dużych pojemnościach 100 ml, gdyż tak wychodzi taniej.  W domu muszę kapsułkę otworzyć i zawarty w niej proszek podzielić na takie dawki jakie są potrzebne Kacperkowi. To praca bardzo precyzyjna, trochę czasochłonna. Używam do pomocy czułą wagę jubilerską, którą zakupiłam w internecie. Kiedyś Piotrek poświęcił trochę czasu i zbudował taki prymitywny nabierak. Otóż, wziął jedną pustą kapsułkę i nasypał do niej dokładnie taką ilość chelatora jaką jednorazowo ma przyjmować Kacper. Delikatnie obciął kapsułkę, dokładnie na wysokości, do której sięgał chelator i tym sposobem stworzył taką jakby miarkę, do której teraz możemy nasypywać proszek bez każdorazowego ważenia go. Pustą kapsułkę przykleił klejem typu kropelka do narożnika tekturki i służy nam ona świetnie już od dłuższego czasu.
Zawsze przed rozpoczęciem rundy jedno z nas musi usiąść i przygotować dawki na całą rundę. Używamy do tego małych strzykawek 2 ml.

Oto jak wygląda plan naszej chelatacji:

Piątek  14.00, 17.00, 20.00, 23.00
Sobota 02.00, 05.00, 08.00, 11.00, 14.00, 17.00, 20.00, 23.00
Niedziela 02.00, 05.00, 08.00, 11.00, 14.00, 17.00, 20.00, 23.00
Poniedziałek 02.00, 05.00, 08.00


Jakie suplementy stosuję podczas chelatacji?

Poza zalecanymi podstawowymi czterema suplementami, o których wspomniałam wyżej, podaję (dawki podane dla wagi ciała 50 kg):

ostropest plamisty 20-80 mg 3 razy dziennie
witaminę A 5-10,000 IU dziennie (włączając tran)
witaminę B Complex 12-25 mg 3 razy dziennie
Calcium 5-20mg/lb 3 razy dziennie
Chrom 200 mcg dzinnie
witamina K2 500-1000 mcg dziennie
molibden 5-20 mcg/lb 2-3 razy dziennie  (przy dużej ilości ołowiu w organizmie raczej mniej)
selen 1-2 mcg/lb 3 razy dziennie preferowana forma selenomethionine
Adrenal Cortex Extract 2 razy dziennie 1 kapsułka
Lecityna 1500 - 9000 mg.

Zajęło mi ogromnie dużo czasu, aby zgromadzić wszystkie suplementy, poszukać ich w preparatach wieloskładnikowych. Nie jest to zadanie łatwe, ja poświęciłam na to bity tydzień i skompletowałam Kacprowi następujące preparaty:


RANO

Kurkuma -  pół łyżeczki z odrobiną pieprzu
Olej wiesiołkowy– 1 łyżeczka
Olej z pestek pszenicy – 1 łyżeczka
Witamina C -1/3 łyżeczki
Bone Strenght – 1 kapsułka
Magnez – 1 kapsułka
Thorne Children’s Mineral – 1 kapsułka
Thorne Adrenal Cortex – 1 kapsułka
Witamina B complex – 1 tabletka
GSE 2 krople
Oreganosept 2 krople
Ostropest  1/3 łyżeczki
Lecytyna 1 kapsułka
OBIAD
Bone Strenght -1 kapsułka
Olej kokosowy - 1 łyżeczka
Tran Kirkmana – ½ łyżeczki
Witamina C – 1/3 łyżeczki
Magnez – 1 kapsułka
Thorne Children’s Mineral  -1 kapsułka
Thorne Adrenal Cortex – 1 kapsułka
GSE 2 krople
Oreganosept 2 krople
Ostropest 1/3 łyzeczki
Witamina B Complex – 1 tabletka
Lecytyna 1 kapsułka
KOLACJA
Witamina C – ½ łyżeczki
Olej kokosowy – 1 łyżeczka
Thorne Children’s Mineral – 1 kapsułka
GSE 1 krople
Oregasept 1 kropla



Istnieją dwa zalecane rodzaje testów na wykrycie poziomu metali w organizmie.

Urinary Porphyrin Test - podawany jest chelator, a następnie następuje dobowa zbiórka moczu. W moczu bada się ilość wydalonych metali. Test niebezpieczny i groźny dla dziecka, gdyż może nastąpić niekontrolowane odłożenie się lub przemieszczenie metali w organiźmie. Zrobiliśmy ten test,  niestety...
Test z włosa. Test bardzo nieprecyzyjny, który nie poda szczegółowych danych na temat poziomu metali w ciele człowieka.

Czy jest konieczne zatem, aby badać poziom metali w organizmie przed przystąpieniem do chelatacji? Nie jest to obowiązkowe, a jak pokazał nasz przykład może też być mylące. Gdybym sugerowała się wynikami tych testów, nigdy nie zdecydowałabym się na chelatację. gdyż testy pokazywały, że u Kacpra nie ma takiej potrzeby. Jak jednak pokazało życie, potrzeba była wielka.


Co poprawio sie u Kacpra na skutek chelatacji?
Przed chelatacją było to dziecko milczące, które nie było w stanie wyartukuować żadnego dżwięku oprócz krzyku i płaczu. Oczywiście, mam na myśli okres choroby, bo przed zachorowaniem na autyzm, Kacper mówił pełnym zdaniami na poziomie dziecka półtorarocznego, potem nastąpił całkowity zanik mowy. Pomimo setek godzin terapii logopedycznych, nie zmieniało się nic. Od kilku specjalistów ustłyszałam, że Kacper nigdy nie będzie mówił. 

Po podaniu pierwszej rundy zauważyliśmy natychmiastową różnicę. Wkleję tu film, na którym Kacper próbuje śpiewać wraz z Kamilem, pojawia się nieśmiała próba naśladowania melodii. Film został nagrany po pierwszej rundzie chelatacji. Dla nas to był nieprawdopodobny szok. Zobaczcie:


Każda następna runda przynosiła lekką poprawę. Obecnie po ukończeniu 90 rund Kacper jest w stanie powtórzyć większość słów. Sporo z nich jest niewyraźne, ale zrozumiałe. Mniej więcej na etapie 50 rundy zaczęły pojawiać się spontaniczne słowa, adekwatne do sytuacji. Obecnie pojawiają się podstawowe zdania zbudowane z maksymalnie trzech prostych słów. Kacper potrafi powiedzieć że go boli, że chce coś, żebym coś kupiła, i tego typu proste komendy i zdania służące do komunikacji. Wciąż jest sporo echolalii, nie zapominam jednak, że to jest autyzm. Mówi mało, a to dlatego, że przez 10 lat przyzwyczaił się do tego, ze mowa nie jest konieczna i nauczył się żyć bez niej. Mówienie więc, nie wypływa u niego z naturalnej potrzeby.
Wciąż następuje poprawa i widzę z miesiąca na miesiąc różnicę w rozwoju syna. Zmiany dotyczą głównie mowy, ale również przestał się przeziębiać i więcej czasu chce spędzać z nami. Jego zainteresowania poszerzyły się. Wreszcie jest w stanie przekazać mi jaki chce dostać prezent, wcześniej nie było żadnej reakcji na takie pytania, ani żadnej radości z dostania czegokolwiek. Poprosił o psa i go dostał. Dla mnie postęp jest ogromny.

Mam nadzieję, że tym artykułem przybliżyłam Wam na tyle, na ile umiałam chelatację metodą Andrew Cutlera. Życzę wielu sukcesów i powrotu do zdrowia po zastosowaniu tej metody!

A jeżeli kiedykolwiek usłyszycie od swojego terapeuty, że Wasze dziecko nigdy nie będzie mówiło to nie traćcie w nie wiary i pokażcie wątpiącemu ten artykuł.

Zajrzyjcie na Facebooka. Możecie mnie tam znaleźć jako Dieta SCD - Na przekór niemożliwemu