niedziela, 10 lutego 2008

O diecie słów kilka

Dieta SCD robi się coraz bardziej popularna jako metoda leczenia autyzmu. Została jednak pierwotnie stworzona dla leczenia choroby Krohna i wrzodziejącego zapalenia jelita grubego. Znajduje coraz szersze zastosowanie, pomaga ludziom z celiakią, z reumatoidalnym zapaleniem stawów, w szerokim spektrum chorób autoimmunologicznych, w końcu w autyźmie.

Prekursorem i pierwotnym twórcą diety jest dr Sidney Valentine Haas, a jej szeroką propagatorką Elaine Gottschall, która dzięki owej diecie w 1958 roku wyleczyła swoją 8 letnią córkę z "niewyleczalnej" formy i ciągle pogarszającego się stanu wrzodziejącego zapalenia jelita grubego.

Trzy lata próbowała stosować najróżniejsze środki medyczne kortison, sulfonamidy, wszystko co było ówcześnie dostępne, nie działało nic, groziła operacja.

Dr Haas zastosował dietę u dziewczynki i po dwóch latach od jej rozpoczęcia nie było śladu po chorobie. Dziecko zaczęło jeść normalnie wszystkie pokarmy bez żadnych restrykcji i pozostaje w tym stanie do dzisiaj jako dorosła kobieta. Osobom znającym język angielski polecam przeczytanie książki Elaine Gottschall pt " Breaking the vicious cycle". Opisuje ona dokładnie dietę, sposób jej działania i podpowiada jak ustrzec się wielu błędów, które powodują brak rezultatów. Bez książki lub ciągłych konsultacji droga do sukcesu może okazać się nieskuteczna. Tu na szczęście macie mnie, pomagam na ile tylko czas pozwoli:)

Dla zainteresowanych podaję, że książkę można zakupić na amerykańskim Amazon: książka
Na dzień dzisiejszy nie ma niestety tłumaczenia na język polski.

***

Mówiąc z grubsza: w diecie usuwa się większośc węglowodanów złożonych. Można podawać wyłącznie pokarmy z listy produktów legalnych na diecie i to nie w byle jakiej kolejności, ale wprowadzając jedne po drugich stopniowo i według ściśle narzuconego harmonogramu kiedy i  co.
Oto lista legalnych/nielegalnych produktów

Istnieją w SCD nurty sugerujące, że nie należy przejmować się etapami, wystarczy jeść pokarmy dozwolone na diecie, jednak widzę wyraźnie, że większość z tych ludzi tkwi po prostu w długoletniej remisji objawów i takie postępowanie nie doprowadza do całkowitego wyleczenia. Jeżeli chcecie kiedyś jeść co tylko dusza zapragnie i problemy z jelitami mieć wyłącznie w złych snach, to dietę sugeruję przeprowadzać tak jak pokazuję na blogu. Powoli, etap po etapie. Nie ma takiego musu, jednak chcę abyście wiedzieli jaki nurt ja popieram i uważam za słuszny na podstawie doświadczeń swoich i osób które przez dietę przeprowadziłam.


Zaleca się dodawanie jednego nowego produktu nie częściej niż raz na 4 dni i pilne obserwowanie reakcji pod kątem gastrycznym jak i zachowania. Najlepiej obserwacje zapisywać. Dieta ma 5 etapów + etap intro (wprowadzający). Czym wolniej posuwamy się do wyższego etapu diety tym skuteczniej leczymy jelito. Etap intro nie może trwać dłużej niż 5 dni i nie krócej niż 2, natomiast kolejne etapy, dowolny, czym dłuższy czas tym lepiej.
Jeżeli dany pokarm sprawia kłopoty wycofujemy go, aby spróbować go  ponownie po dłuższym czasie.

Podaję link do strony, na której opisane jest szczegółowo co można jeść na etapie intro oraz na następnych etapach diety tutaj (klik!) jednakże wszystkie te informacje znajdziecie również u mnie na blogu. Spójrzcie na prawo, znajdziecie tam "etykiety" - linki odsyłające do najważniejszych postów.
Natomiast tutaj opisany jest przez mnie etap intro (klik!)


Na diecie należy większość potraw robić samemu, rzeczy kupowane w sklepie maja często śladowe, nie zamieszczone na etykiecie dodatki, które rujnują całkowicie nasza pracę.


W przypadku jakiejkolwiek wpadki, zjedzenia, choćby śladowych ilości, niedozwolonego pokarmu konieczne jest ponowne przeprowadzenie etapu intro, po którym można wrócić do podawanych wcześniej pokarmów.


Należy zwracać uwagę na takie produkty jak pasta do zębów (połknięta staje się nielegalnym produktem), lekarstwa z niewiadomym składem, zjadana plastelina, lizanie znaczków pocztowych, kleju, szminki, błyszczyki itp.



Jest wspaniała strona w internecie (po angielsku niestety), skarbnica wiedzy na temat zastosowania SCD w autyźmie. Pecanbread
Jest również forum na ten temat, można skonsultować się w każdej, dotyczącej diety sprawie, rodzice są bardzo pomocni i chętnie pomagają osobom obcojęzycznym. Oto link

Siłą rzeczy nie jestem w stanie opisać tu wszystkiego szczegółowo, ale moja wiedza na ten temat jest szeroka, mogę służyć pomocą, w miarę możliwości czasowych, oczywiście.


Pomocy jest wiele. Ja o diecie zaczęłam czytać na miesiąc przed jej wprowadzeniem, gromadziłam informacje, zakupiłam trochę sprzętu (malakser, urządzenie do robienia jogurtu, trochę plastikowych pojemników na jedzenie). Radzę sobie bardzo dobrze, choć dopóki nie zaczęłam, wydawało mi się to ogromnie trudne. Minął miesiąc, a ja tak polubiłam ta dietę, że nie tylko nie myślę o tym kiedy ją zakończyć, ale wręcz planuję na nią przestawić Kamilka.



Kacperek wyładniał w oczach. Przemiana nastąpiła w pierwszym tygodniu. Twarz pojaśniała, zeszła woda z organizmu, wydaje się bardziej zwarty, zdrowszy. Już w drugim dniu diety ustąpiła biegunka i nie pojawiła się ponownie (u dziecka, które od 2 lat miało wyłącznie biegunki pełne śluzu). Kacperek dodatkowo uspokoił się, zniknęła hiperaktywność, wiele stymulacji, bardzo poprawił się kontakt wzrokowy, zaczął okazywać uczucia. Dziecko je cokolwiek mu podam, nie wybrzydza jak dawniej. Co ciekawe, nie prosi wcale o ulubione wcześniej bułki, za które niemalże dawał się pokroić, aby tylko je dostać. Wystarczy, że powiem "nie dam Ci tego Kacperku bo będzie Cię po tym bolał brzuszek" - natychmiast zostawia i odchodzi. Gdyby ktoś znał moje dziecko to wiedziałby jakie to do niego nie podobne.


27 komentarzy:

  1. Jeżeli zjadłam marchewkę ze skwaśniałego rosołu ( zobaczyłam, że się zepsuł, dopiero jak zjadłam marchewkę, bo w jej smaku nic nie czułam ) i wywołała lekką biegunkę, muszę robić intro ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    szukajac w google informacji o enzymach trawiennych trafilam na niniejszego bloga i diete SCD.
    Moja córka choruje na zespól jelita krótkiego, jest po 5 letnim dozywianiu pozajelitowym, z którego musielismy zejsc, gdyz niszczylo watrobe. Niestety, takze praca i stan jelita pozostawiaja wiele do zyczenia, córka w wieku osmiu lat jest karmiona glównie Neocate active i kilkoma warzywami. Niestety, z "normalnym" zywieniem nie posuwamy sie w ogóle do przodu, córka nie toleruje praktycznie niczego, lub po jakims czasie przestaje tolerowac (zboza, owoce). Wedlug testów IgG4 moze wlasciwie jesc tylko mieso i rybe. Nie trawi tluszczów i cukrów. Do tego dochodzi nietolerancja laktozy, histaminy, bialka mleka krowiego. Praktycznie caly czas walczymy z przerostem bakteryjnym flory jelitowej i Candida. Córka nie rosnie i nie tyje, w wieku 8 lat wazy zaledwie 13 kg. Jezeli to sie nie zmieni grozi jej dozywianie pozajelitowe, a tego niestety jej watroba dlugo nie wytrzyma. Dlatego usilnie poszukuje sposobu na poprawe pracy jelit. Niestety, tu jestesmy pozostawieni sami sobie, lekarze nie maja pomyslu ani na odpowiednie zywienie, ani na leczenie flory jelitowej - poza antybiotykami, bez których na razie nie potrafimy sie obejsc, gdyz wtedy nie tylko konczy sie to utrata wagi, ale takze nadmiarem toksyn w organizmie. Dlatego bardzo zainteresowala mnie dieta SCD. Ale boje sie zrezygnowac z podazy Neocate, gdyz nie wiem w jakim stopniu jelito córki pobiera jakiekolwiek skladniki odzywcze z normalnego pozywienia. A ryzykowac utraty wagi w jej przypadku nie mozemy. Z tego co wyczytalam to Neocate active zawiera w jednej porcji 3,1 g cukrów. Córka dostaje dziennie 4 porcje mieszanki. Czy przy podazy takiej ilosci cukrów (Glukoza i Maltoza) dieta SCD jest mozliwa i robi sens?
    I jeszcze inne pytanie - podaz jakich enzymów moglaby Pani z doswiadczenia polecic? My próbowalismy do tej pory tylko z Kreonem (Pankrea), ale córka medykamentu niestety nie toleruje.
    Z góry dziekuje za odpowiedz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Twoja córka urodziła sie w takim stanie czy to jest nabyte ( jesli tak to na skutek czego?). to jest istotna informacja. Znam Neocate One i pamietam ze to był pokarm kompletny, nie wymagający dozywiania niczym innym. Mój Kamilek był na tym do prawie trzeciego roku zycia wylącznie i wraz z kilkoma lekami wyleczyło mu to pięknie jelita, ale jego stan wyjściowy był inny niż Twojej córeczki więc sytuacja jest inna.
      Przy chorym jelicie ja sie nigdy nie sugeruje testami na nietolerancję, bo obraz jest zawsze falszywy. Jezeli jelito jest chore i przepuszcza do krwioobiegu co sie nawinie to niestety, ale to będzie wyskakiwało jako nietolerancja, bo nie powinno nigdy było znależć sie poza jelitem, a wpada tam przez perforacje w jelicie. Po czym wiesz ze nie trawi tluszczów? Objawem braku trawienia tłuszczów jest kupa w kolorze bezowym, jak jasna kawa z mlekiem ( wiem, głupie porównanie). Cukrów to się nie dziwię ze nie trawi, dla niej wskazane byłyby jedynie cukry proste, monosacharydy, które nie wymagają zadnego trawienia wylącznie zaś wchłaniania. Takich jest na SCD sporo. Waga Twojej córeczki jest bardzo poważna. Stoje w trudnej sytuacji, bo nie znam jej, a lekarze rozkladają ręce, coż ja moge pomoc, jesli oni nie potrafią? Postaram sie jednak ile potrafie. Boję sie tu radzic, bo waga jest tak mała ze każdy błąd może miec powazne konsekwencje, jednak dziecku trzeba pomóc. Także zaznaczam to, że cokolwiek robicie to na własna odpowiedzialność. Dieta SCD wraz z podawaniem Neocate nie ma w ogóle sensu. Zeby dieta działała i leczyła jelito musi byc wykłuczone wszystko niedozwolone nawet w ilościach śladowych. Leki sa czasem niezbędne, wiec tu musimy sobie poradzić z nimi. Może pierwsse kilka dni na diecie da odpowiedź czy w to dalej brnąć? Myślisz ze możesz zaryzykowac trzy dni na diecie intro?

      Moi chlopcy bardzo ładnie funkcjonowali na enzymach z Kirkman labs DPP IV forte http://kirkmanlabs.com/productkirkman/86/1/dpp-ivforteand/
      Nie wiem czy takie sa odpowiednie dla Twojej córeczki? Bo z tego co czytam to te wasze enzymy były głownie przewiziane do rozkładania tłuszczów, a te które ja podawałam chłopcom rozkładały głownie gluten i kazeinę.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Agnieszko, dziekuje Ci bardzo za szybka odpowiedz. Córka jest wczesniakiem i w drugim tygodniu zycia zostala zarazona bakteria, co spowodowalo NEC (perforacje jelit). Spora czesc jelita cienkiego i grubego trzeba bylo wyciac, wlasciwie nie dawano jej zadnych szans (rozmowy o odlaczeniu od aparatury podtrzymujacej zycie). Bakteria, która zaatakowala jest jedna z grozniejszych, tylko 20 % dzieci przezywa pierwsze 24 godziny. Ale to wszystko bardzo dluga historia, 15 operacji jelit i lata pobytu w szpitalach. Córka jest w miedzyczasie po przedluzeniu jelita cienkiego i choc nie dawano jej na to zadnych szans, od 3 lat bez dozywiania jelitowego. Z powodu nietolerancji laktozy (genetycznie uwarunkowana) i bialka mleka krowiego, przeszlismy swojego czasu na soje (Humana SL). Po 2 latach wystapila nietolerancja soi, podobnie bylo ze wszystkimi rodzajami zbóz, nawet kleików ryzowych jelito nie przyjmowalo. Od jakis 3 lat córka dostaje Neocate. Najlepiej tolerowala ten pierwszy Infant, ale mial za malo kalorii. Znowóz ten adekwatny do wieku "Junior" za duzo cukrów i tluszcze MCT, których nie toleruje. Tak wiec stanelo na Neocate active do 1 roku zycia. Jednak Neocate jest bez blonnika, co znowóz równiez powoduje u córki wodniste kupy, wiec dodatkowo dajemy warzywa i mieso. Bezowych kup nie ma, ale minimalna podaz oleju (nawet kapsulek EyeQ) konczy sie biegunka z plywajacymi okami. Ale juz w samym Neocate tluszczów jest sporo, wiec moze kazdy mililitr to juz za duzo. No i przede wszystkim problemem jest flora jelitowa. Ciagly przerost zlych (ale i tych dobrych) bakterii, candida i tak w kólko. Po podazy antybiotyku i antymykotyku wszystko wraca na krótko do normy, kupki sa ladne i odpowiedniej konsystencji, ale nie trwa to dlugo. Takze podaz probiotyków niewiele daje.
    Kreon lekarz przepisal, bo czasami pomaga lepiej przyswajac tluszcze, nawet jesli lipazy jak u córy sa w porzadku. O enzymach takich jak z Kirkman labs dowiedzialam sie od matki dziecka autystycznego i chce zapytac lekarza (w piatek mamy termin u gastrologa) co o nich sadzi (dlatego szukalam informacji o nich). Wiadomo, czlowiek chwyta sie wszystkiego. Zwlaszcza, ze i glutenu córa nie toleruje i nietolerancje na kazeine tez ma, wiec moze to by bylo cos dla niej.
    Co do SCD, to mysle, ze krótkie intro moge zaryzykowac (o ile waga dramatycznie jakos nie spadnie), tylko pytanie co dalej? Zastanawiam sie czy tak czy owak nie wprowadzic kilku zasad SCD (o ile dobrze na szybko wyczytalam), tzn. zrezygnowac jeszcze z kilku warzyw, które córa dostaje (ziemniak, ziemniak slodki), a te które dostaje gotowac 4h. Swojego czasu jak miala silna biegunke ugotowalam jej zupe Moro (juz o tym calkowicie zapomnialam) i efekt byl prawie natychmiastowy. Zupa z intro to cos podobnego, tylko z miesem, wiec i pare kalorii wiecej. Mysle tez o wprowadzeniu jogurtu. Wyczytalam u Ciebie, ze moze tez byc z mleka migdalowego na przyklad? Tylko musialabym to mleko najpierw wypróbowac, bo na przyklad gotowego musu migdalowego (bio) córa nie tolerowala. Wiem, nasz przypadek do latwych nie nalezy. Ja sama na pewno nie zamierzam niczego ryzykowac. Ale takze poddawac sie i nie robic nic :) Z córki na szczescie silna jest dziewucha! Od wrzesnia chodzi do szkoly (wczesniej nie mogla do przedszkola z powodu ryzyka infekcji - musimy chronic watrobe) i jako jedyne dziecko w klasie w ogóle dotad nie chorowala! Zeby tak jeszcze na przyrost wagi sie to przekladalo :) Pozdrawiam. Kaska

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam

    Agnieszko, jestem tu nowa. Synek został zdiagnozowany jako dziecko autystyczne. Szukamy rozwiązań, niestety nie stać nas na wszystkie. Mysle o diecie, bo mały cierpi na biegunki, które pojawiają sie i znikają. Kupy z zawartością śluzu, niedtrawionych resztek, o przykrym zapachu. Podejrzewam, ze to pasozyty, grzyby, pewnie bakterie jakies. Na chwile obecna nie robiliśmy badan w tym kierunku. Na nietolerancje tez nie robiliśmy, bo musimy uzbierać na to pieniążki. Myślimy o SCD. Jesteśm na jednym forum na Facebook o tam rodzicie często odradzają ta dietę, bo dzieci często złe reagują na ten rosol kolagenowy, na duza ilosc miesa, maja nietolerancje marchewki itd. twiersza, ze dieta nie jey dla wszystkich. Ja widzę duży problem w jelitach, możliwe, ze to on jest tylko blokada synka. Nie wiem jak sie odnieść do tak sprzecznych informacji.
    Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu z pewnościa z jelitami jest spory problem. Zgadza się również, że ta dieta nie pomaga wszystkim i nie jest dobra dla każdego. Ja Cię przekonywać nie zamierzam, sama zdecyduj. Osobiście uważam, że warto spróbowac , powiedzmy na 3 miesiące (nie krócej). Jest tu sporo mam, które Ci powiedzą ze dieta pomaga. Jednak powiedzą Ci również, że początki tej diety są niekiedy bardzo trudne. Po co słuchac innych, jeśli każde dziecko jest innym przypadkiem. Dopóki nie sprawdzicie nigdy nie będziesz wiedzieć czy działa.

      Usuń
  5. Witaj Agnieszko

    Jestem pełna podziwu Twojego zasobu wiedzy i tym w jaki sposób pomagasz wszystkim potrzebującym pomocy. Wielkie pokłony w Twoją stronę :) !

    Choruję na CU i mam stan zapalny jelita. Od kilku dni czytam Twojego bloga i się zachwycam ile ważnych informacji jest tu zawartych. Przede mna jeszcze sporo lektury ciekawych wskazówek. Chyba mogę napisać to w imieniu wszystkich - DZIĘKUJEMY, ŻE JESTEŚ I DZIELISZ SIĘ Z NAMI SWOIMI DOŚWIADCZENIAMI :)

    Dzisiaj rozpoczęłam INTRO i zbieram wszelkie informacje...
    >>Należy zwracać uwagę na takie produkty jak pasta do zębów (połknięta staje się nielegalnym produktem)(...)<<
    Czy naturalny/ziołowy płyn do płukania jamy ustnej jest dozwolony na diecie SCD?

    Pozdrawiam Cię cieplutko
    Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Lucy, dziękuję, mam nadzieje ze znajdziesz tu wszystkie potrzebne informacje, pytaj zawsze gdy czegoś potrzebujesz:) Poślij mi sklad tego płynu na naprzekorniemozliwemu@gmail.com
      odpisze tutaj:)

      Usuń
    2. W sumie to na razie nie mam żadnego upatrzonego płynu, tylko tak gdybałam przed wprowadzeniem SCD. Jak jakiś wpadnie mi w oko to wyślę skład - dziękuję. W obecnej chwili twierdzę, że płyn nie jest priorytetowy bo ciężko mi w moim stanie stwierdzić co toleruję na INTRO. Jak troszkę się wszystko unormuje to wrócę do tematu płynu.

      Wczoraj rozpoczęłam dietę bez jajek, soków (jakoś mam wrażenie, że na zapalenie jelita świeży sok jabłkowy nie będzie przeze mnie tolerowany, już lepiej gotowane jabłka – (1.)* jak uważasz? Tzn. na etapie INTRO chce się ściśle trzymać produktów dozwolonych i nie planuje w chwili obecnej wprowadzać gotowanego jabłka).

      I dzień:
      - Jadłam głównie rosół (ugotowany z piersi, marchewek, selera naciowego, natki, soli himalajskiej, bez cebuli) rozdrobniony z marchewką i piersią. Po kilku posiłkach zaczęłam obserwować, że po zjedzeniu od razu muszę lecieć do łazienki (biegunka z krwią, czasem w kawałkach) (-).
      - Raz wypiłam 1,5 szklanki rosołu i nie było zrywu. Tłumaczę to sobie – ok czyli rosół mi nie szkodzi (+).
      - Spożyłam rosół z rozdrobnioną piersią (bez marchewki) – również nie leciałam od razu do toalety (+).
      - Skonsumowałam jedną szklankę galaretki bez żadnych dodatków wczoraj oraz dzisiaj i jest w porządku (wiem, że to nie ma smaku, ale nie jestem dzieckiem i mogę takie rzeczy przeboleć/wytrzymać w myśl tego, że może ona mi coś tam ‘zapcha’ :P), (+).
      Po całym I dniu wytypowałam WINNĄ marchewkę, która może sprawiać kłopoty

      II dzień (ponowne testowanie):
      - rosół z rozdrobnioną marchewką – poleciałam od razu do łazienki. Po tym zajściu uznałam, że potwierdzają się moje powyższe wnioski i jej nie toleruję (-).
      - rosół z piersią rozdrobnioną, który tak samo mnie pogonił, a wczoraj był na +, a dzisiaj negatyw (-).

      Po tym wszystkim już całkowicie zgłupiałam. Wiem, że mój stan jelita nie należy do najprostszego. Zaczęłam obwiniać wszystko, że może to natka i seler (które wywaliłam z rosołu i pozostawiły swój wywar). Teraz może ktoś mnie uzna za wariatkę, ale postanowiłam rozłożyć wszystko na czynniki pierwsze i osobno w garnku gotuję pierś, a osobno marchewkę (tak…, ‘domowe laboratorium’ :P). Sprawdzę jak to będzie.
      Teraz mi przychodzi do głowy jeszcze, że może to mięso jest nafaszerowane chemią bo kupiłam go w zwykłym mięsnym. (2.)* Wiem, że mam ciężki przypadek, ale może byś mogła mi coś doradzić?

      Lucy

      *(1),(2) – tak żeby Ci było łatwiej to zaznaczyłam pytania :)

      Usuń
    3. Tak, myśle że gotowane jabłko będzie łatwiejsze do strawienia niz sok z jabłek rozrzedzny z wodą w proporcjach 1:3. Każdy człowiek jest inny i różnie może reagować na początki diety, skoro boisz się soku, to wstrzymaj sie z nim, słuchaj intuicji:) Czy tą marchewke która podejrzewasz o sprawianie kłopotów gotowałaś do całkowitej miękkosci 4 godziny? takie jest zalecenie na początku diety. Dwugodzinna trawi się dużo trudniej niż gotowana 4 godziny. Lucy masz chore jelita i może być tak że reagujesz krwią, śluzem czy biegunką nawet gdy cos nie jest ciężkostrawne, bo jelita sa w tak słabym stanie ze bez względu na to co zjesz raz Cię pogoni, a raz nie. Wiem ze to komplikuje obserwacje i miesza w głowie, ale często takie są początki. Dlatego tak ważne jest prowadzenie dokładnych notatek z każdej reacji. Po miesiącu będziesz widziała czy ta marchewka dalej sprawia kłopot. Generalnie na SCD postępuje sie tak: jezeli jakiś pokarm jest podejrzany (obawiasz się ze jest winowajcą złego samopoczucia) to testujesz go trzy razy. Jeżeli za każdym z tych trzech razy reakcja organizmu jest zła, to odstawiasz ten pokarm na miesiąc, po miesiącu wracasz i testujesz ponownie na już troche podleczonych jelitach. My musieliśmy czekac trzy miesiące zanim jelita Kacperka zaczęły tolerować gotowanego ananasa. Pewnie że lepiej by było gdybyś miala dostęp do mięsa ekologicznego, jeśli masz taka możliwośc to korzystaj z niego, ale jeśli nie to sie nie przejmuj, dieta SCD nie stawia takich wymagań. Daj znać jak się czujesz i jak posza dalsza część intro. Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Dziękuję za odpowiedź.

    Wiem, że tylko ja mogę odczuć jak reaguje mój organizm, starać się rozpoznawać symptomy i próbować wywnioskować co jest dla mnie lepsze i gorsze. To nie zmienia jednak faktu, iż lubię dostawać rady od ludzi :). Wtedy przetwarzam wszystkie informacje i zostawiam to co wydaje mi się, że może pomóc.

    Tak, marchewka była gotowana 4h.

    Po testowaniu jedzenia, które gotowałam w osobnych garnkach :P wyszłam z takiego samego założenia jak napisałaś. Moje jelita mają stan zapalny i mogą reagować negatywnie na wszystkie produkty, co niestety uniemożliwia mi dokładniejszą analizę moich objawów na dany składnik.
    Notatki jak najbardziej prowadzę.
    Zapewne potrzeba więcej czasu, jak jelito będzie bardziej unormowane wtedy zasygnalizuje konkretnie czego nie przyswaja.
    Przychodzi mi również pewna myśl do głowy… czy to aby nie rosół podrażniał moje jelita (w końcu najciemniej pod latarnią) (?). Wiem, że dla jelit jest zalecany na stan zapalny, odbudowę błony, uszczelnianie, itp. Natomiast porównując swoje wydalanie przed dietą to kał częściej występował w kawałkach z domieszką krwi, ale nie były to ‘potoki’ krwi jak teraz. Produkty które spożywam obecnie nakładają się na te sprzed diety, mam tu na myśli: gotowana ryba, mięso i marchewka, ALE NIE rosół. Unikałam zup bo miałam wrażenie, że cały pokarm, kał mi rozrzedzają. Skłaniam się ku temu żeby na dniach spróbować na jakiś czas odstawić rosół, przypuszczam iż nie będzie tyle krwi. Jeśli faktycznie, to z czasem powoli ponownie wprowadzę i zaobserwuję reakcję. Jeżeli będzie definitywne pogorszenie to niestety, ale na tym etapie całkowicie z niego zrezygnuję. Teraz nasuwa mi się pytanie co gdyby najwyraźniej tak było – nie toleruję rosołu (?) (wiem, że nie ma co wybiegać do przodu póki tego nie sprawdzę, ale chcę mieć jakieś warianty na zapas do wyboru). Przecież SCD głównie bazuje na nim, wtedy po prostu wyszłoby na to żeby trzymać dietę po prostu niskowęglowodanową, bez laktozy, cukru i zbóż (?). Podpierać się dietą SCD, oczywiście iść po kolei etapami, ale w moim przypadku produkty już na INTRO i Etapie I są wybiórczo wybierane, tak jakby ta cała dieta była w dużym stopniu zmodyfikowana przeze mnie i odbiegała od oryginału, a prowadziła jedynie przez jej nurt powolnego wprowadzania składników co 4 dni i testowania. Jak przeczytałam, że na INTRO można wprowadzić świeży sok z jabłek to bez zastanowienia go odrzuciłam. Przecież jabłka mocno fermentują i zdecydowanie lepsze są winogrona. No cóż, nie ma co deliberować na ten temat jeśli dieta większości pomaga. Po prostu przede mną jeszcze długaaaaa droga, oczywiście pozytywnie do przodu :).

    Pozdrawiam
    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej Aga :)

    Chcę się tylko upewnić czy można mrozić ugotowaną marchewkę?

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję.

    Ile powinnam gotować cukinie? Jak to jest z innymi warzywami, czy wszystkie obowiązkowo z początku 4h?

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzuc ja do zupy warzywnej i podgotuj jakieś 40 minut. Gdybyś chciała gotować cukinie 4 godziny to nic bez niej nie zostało;) więc odpuszczamy. Cztery godziny zalecam dla tych warzyw dla których to możliwe. Wykrój pestki z cukinii i obierz skórkę:)

      Usuń
  9. Agnieszko mam takie pytanie; gdybym np. na miesiąc złamał zasady SCD tzn. jadłbym przez miesiąc jeden zakazany produkt np. ziemniaki, codziennie, ale pozostałem zasady SCD nadal utrzymywał to czy po tym miesiącu wystarczyłoby np. 5 dni intro i mógłbym wrócić do obecnego etapu ? Czy należałoby wszystko zaczynać od nowa ? Aktualnie jestem na 4 etapie i 358 dni na SCD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomek, ja na taki krok z Kacperkiem nie odważyłabym się. Nigdzie nie spotkałam informacji, aby dieta SCD wyleczyła kogokolwiek po roku. Wyrażnie jest powiedziane 2-3 lata. Z Kacprem było chyba 1.5 czy 2, nie pamiętam ,musisz poszukać, jest to napisane w starych postach. No, ale ja zrobiłam to pod wpływem emocji. Dałam mu tort. Nic się nie stało. Wiem, było to bardzo głupie i tort był akurat najgorszym mozliwym pokarmem do podania. Może mialam dużo szczęścia, może dlatego że to było male dziecko, jelita szybciej się regenerowały. Teraz byłabym ostrożniejsza. Co innego jest spróbować raz ziemniaki i zrobić intro, ale co innego jeść je przez miesiąc i cały bity miesiąc pakować skrobie w jelita. Wiesz jakie sa te choroby, są okresy spokoju i okresy remisji. Może nie byc reakcji od razu , może pojawić się po dluzszym czasie kiedy ten miesiac juz wystarczy aby zniszczyć jelita. Wtedy intro nie pomoże, będzie trzeba od nowa pracować nad leczeniem. Tyle się starałeś. Chcesz to zrujnować, i potem w bólu musieć liczyć czas od nowa i cofać się z etapami do początku? Wytrzymaj jeszcze do Bożego Narodzenia chociaż. No i nie planuj że jak coś zaczniesz jeść to będziesz jadł bity miesiąc. Powoli obserwuj reakcje.

      Poza tym wiesz jakie jest zycie. Jeżeli bedziesz jadł przez miesiąc ziemniaki i nic niepokojącego nie zauwazysz, to nie wierze w to, ze wrócisz potem pokornie do diety, tylko zwyczajnie skusi Cię na inny produkt i będzie już całkiem po diecie. Choć przy ziemniakach tego już i tak nie można nazwać dieta. No ja jestem na nie.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za odpowiedź. U mnie ten pomysł ziemniaczany nie wziął się ze znudzenia dietą ale problemem z energią - już kiedyś z Tobą o tym pisałem - brakuje mi energii z węglowodanów na tej diecie. Próbowałem ratować się dozwolonymi węglowodanami - ale niestety tak duża podaż cukrów prostych wywołuje u mnie dolegliwości jelitowe, z drugiej strony próbowałem tłuszczem, nawet wprowadziłem wariant diety dr. Kwaśniewskiego - oczywiście bazując na produktach dozwolonych SCD (chodziło tylko o rozkłada makroskładników po prostu dominację tłuszczy), ale niestety to nie to samo, gorzej reaguję na tłuszcze w porównaniu z węglowodanami ... jestem więc w kropce, bo nie jestem w stanie w żaden sposób nadrobić tego deficytu węglowodanami dozwolonymi - jest tego zbyt dużo i wywołuje to problemy.

      U mnie raczej nie ma problemu z trzymaniem diety z powodu zachciewajek - z tym nie mam problemu, potrafię trzymać dietę, zresztą to jedzenie mi odpowiada i gdyby nie problem z jedzeniem poza domem to dla mnie ta dieta jest idealna - poza tym jednym ale ... deficytem energetycznym. Czuję że brakuje mi siły, energii, ja wiele lat uprawiałem sport teraz też to robię i widzę że mam mniej siły i energii, bardzo szybko wyczerpuję zapas energetyczny, aby to nadrobić muszę zjeść np. 5-6 bananów dziennie a taka ilość to pewne problemy jelitowe - wzdęcia etc. ... dlatego szukam różnych opcji - do zbóż na pewno nie wrócę - stąd pomysł z ziemniakami. Wiem że najlepiej byłoby wytrwać na ścisłym SCD te 3 lata - ale obawiam się ze prędzej czy później stanę przed tym problemem już tak definitywnie. Pamiętasz pisłame Ci że miałem zawroty głowy itp złe samopoczucie - nie mam tego tylko pod warunkiem że zjem ogromną ilość warzyw czy owoców - ale ta ilośc to już problemy jelitowe ... koło się zamyka.

      Pamiętaj że ja jestem 40 letnim 82kg facetem z dosyć niską tkanką tłuszczową, ja potrzebuję paliwa, moje zapotrzebowanie kaloryczne przy którym funkcjonowałem dobrze przed SCD to ok. 2900 kcal - na prawde trudno to zjeść bez wysokowęglowodanowych produktów tym bardziej ze najprawdopodobniej zaliczam się do tych którym tłuszcz średnio zastępuje węglowodany.

      Po niedzieli robię badania krwi - zawsze miałem lipidogram - zresztą wszystkie badania idealnie w normie, teraz jem od ok. 2 miesięcy (moze dłużej) duże ilości tłuszczy, jeśli lipidogram się pogorszył (liczę ze nie) to definitywnie kończę z wysokimi tłuszczami a wtedy już nie będzie wyjścia - czymś będę musiał je zastąpić.

      To tak po krótce na czym polega mój problem :)

      Usuń
  10. Hej Agnieszka to znowu ja Twój dyżurny prześladowca :). Znowu wracają moje przemyślenia i wątpliwości dot. SCD które chciałbym Tobie przedstawić i poprosić o wyrażenie zdania na ten temat, ale do rzeczy;
    Głównym założeniem SCD jest eliminacja węglowodanów złożonych na rzecz cukrów prostych, problem polega na tym że ja zaobserwowałem że u mnie duza ilosć cukrów prostych np. bana czy marchewka powoduje wzdęcia i gazy - im więcej tego jem tym większe. Niestety gdybym miał ich nie jeść miałbym deficyty energetyczne - pamiętasz pisałem Ci o tym że miałem zawroty głowy, byłem słaby itd... - i jestem w kropce bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Twoja propozycja żeby np. dać dynię nie sprawdziła się - dynia widocznie też ma sporo tych cukrów (jest słodka) i działa na mnie podobnie ... czy spotkałas sie z czymś takim ? Jakie jest Twoje zdanie i rada, a może autor diety to przewidział i sa jakieś wskazówki co robić w takich przypadkach ?

    jestem na SCD juz ponad rok i nadal taki problem jest, generalnie jest dużo lepiej jeśli chodzi o chorobę ale te wzdęcia sa równie irytujące jak same typowe objawy choroby ... dlatego własnie zastanawiałem się przed jakis czas czy nie powinienem po prostu znaleźć jakiegoś źródła węglowodanów być moze nawet nie zgodnego z SCD ale bezpiecznego dla mnie - stąd pomysł z ziemniakami bo w warzywach tych węglowodanów jest po prostu za mało i muszę jeśc ich dużo a przez to mam dolegliwości. Jest to takie zamknięte koło z którym sobie nie radzę - nie mam pomysłu. Z jednej strony nie chciałbym łamać zasad SCD ale z drugiej zastanawiam się po cholerę trzymać się zasad które mi nie służą ? po prostu źle się czuję wiec czy jest sens w tym trwać ? a może lepiej po prostu eksperymentować i jeść to co mi służy i nie powoduje problemów ? Sam już nie wiem - co Ty myślisz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz to prześladuj:)
      Tomek piszesz, że to takie zamknięte koło i racja, tak - nieciekawie jest, ale to jest sytuacja CZASOWA. Chodzi o to by wytrwać te umowne dwa lata choćby na SCD, aby część problemów wyeliminować. Gdy ten czas minie, proszę bardzo eksperymentuj z węglowodanami i szukaj poprawy sytuacji, ale rób to dopiero gdy wiesz , że zakończyleś leczenie metodą diety. Może nie jest to rozwiązanie idealne, ale przynajmniej ja tu lepszego nie widze. Co jeśli pójdziesz w ten pomysl z węglowodanami i on okaże się być zły ? Wtedy masz schrzaniony cały okres leczenia się dietą i do tego problem dodatkowy na skutek złego wyboru. Co wtedy? Zaczynasz od początku? Masz na to siłę? Jeśli mnie pytasz o zdanie to ja bym dokończyła to co zaczęłam, tym bardziej że już jesteś tak daleko. Już chyba bliżej niż dalej?Oczywiście decyduj i życzę trafnego wyboru:)

      Usuń
    2. Myślę ze wytrzymam te dwa lata. Bardzo byłoby mi szkoda tego roku - masz 100% racji, po prostu czasem przychodzą takie chwile słabości gdy nie wszystko idzie tak jakbyśmy chcieli. Być moze zacznę więcej eksperymentować - oczywiście w ramach produktów dozwolonych na SCD - bo na razie jestem bardzo ostrożny, sama zobacz dziś mija dokładnie 393 dzień diety a ja wciąż jestem na etapie 4 i to z niewielkim pakietem dozwolonych dla tego etapu produktów. Idę bardzo powoli bo wiem że tak jest lepiej, jednak chyba zbyt wolno i być może stąd te zwątpienia i problemy. Jak zwykle dzięki wielkie za wsparcie :)

      Usuń
  11. Agnieszko to znowu ja :) tym razem chciałem zapytać Ciebie o warzywa psiankowate. SCD dopuszcza zarówno paprykę jak i pomidor tymczasem generalnie większość dietetyków klinicznych mówi że powinny być one absolutnie zakazane w przypadku chorób autoimmunologicznych i jest tu sprzeczność. Czy autor diety coś o tym mówi? Co Ty o tym myślisz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta SCD nie widzi przeciwskazań co do stosowania psiankowatych, być może wynika to z faktu, że była układana kilkadziesiąt lat temu, kiedy wiedza na ten temat nie była szeroka. Zgadzam się co do tego, że jest ogromna ilość doniesień na temat ich szkodliwości dla niektórych osób. Rozważałam kiedyś przetestowanie Kacpra w tej kwestii, nawet siebie, ale jakoś temat odszedł na drugi plan. Zbyt lubimy warzywa z tej listy i szczerze nie wyobrażam sobie funkcjonowania nawet miesiąc bez nich. Całkiem jednak możliwe, ze części osób na SCD mogą one szkodzić (tak jak części ogólnej populacji).

      Usuń
  12. Pani Agnieszko, mam syna 4-ro letniego z autyzmem, z wieloma nietolerancjami pokarmowymi wykrytymi poprzez ImuPro. Niestety nie możemy wielu warzyw, które na SCD są dozwolone, syn samowolnie odrzuca każde owoce, a ugotowanych nie trawi. Jest bardzo wybiórczy. Podejrzewam, że przez pierwsze dni diety nie będzie nic jadł w ramach buntu. Jak sobie radzić? Co zrobić, żeby mu nie zaszkodzić? Po jakim czasie od rozpoczęcia mogę zacząć wprowadzać nietolerowane warzywa?

    OdpowiedzUsuń